O co tak naprawdę toczy się wokół ZIT walka?

Fot: PortalKujawski

Fot: PortalKujawski

Marszałek Piotr Całbecki w swoim oświadczeniu grozi, że nasze województwo straci całą pulę pieniędzy przeznaczoną na RPO, zaś prezydent Torunia Michał Zaleski w regionalnej telewizji obawia się nawet rozpadu województwa. Padają dość stanowcze argumenty i ciężko uwierzyć, że tutaj chodzi tylko o to kto ma stać na czele Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych w kujawsko-pomorskim.

ZIT ma dysponować kwotą 153 mln euro, to na pewno nie są małe pieniądze, ale w porównaniu z kwotą około 1,9 mld euro jaką kujawsko-pomorskie ma uzyskać w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego jest to mały procent tej kwoty.

Nikt rozsądnie myślący nie uwierzy jednak, że z powodu braku zgody w kwestii ZIT jedno z najbiedniejszych województw straci tak dużą kwotę na rozwój. Żaden z rządów nie miałby odwagi podjąć tego typu decyzji i zapewne taka polityka nie zyskała by także poparcia Komisji Europejskiej. Oświadczenie marszałka województwa należy zatem traktować bardziej jako blef negocjacyjny, który ma na celu skruszenie stanowiska bydgoskich środowisk.

Odpowiedź na pytanie zadane w tytule udzielił kilka tygodni temu prezydent Torunia Michał Zaleski w ,,Rozmowie dnia” na antenie TVP Bydgoszcz. Pytany o możliwość powstania dwóch osobnych ZIT-ów mówił wprost, że to cofnie współprace wewnątrz województwa o wiele lat.

Te słowa w pełni tłumaczą politykę prowadzoną przez władze Torunia i marszałka Całbeckiego. Od wielu lat wdrażana jest bowiem koncepcja metropolii bydgosko-toruńskiej. Jeżeli powstały by dwa osobne ZIT-y to przez najbliższe lata oba miasta umacniały by przede wszystkim współpracę w ramach swoich obszarów funkcjonalnych. Przynajmniej, na pewno taką politykę prowadziła by Bydgoszcz. W rezultacie oznaczało by to  zatrzymanie procesów mających na celu powstanie ,,dwumiasta”.

Dążenie do wspólnej metropolii bydgosko-toruńskiej zapisano między innymi w Strategii Rozwoju Województwa do 2020 roku, którą Samorząd Województwa przyjął kilka miesięcy temu. Za dokumentem w tym kształcie głosowali także radni wybrani w Bydgoszczy mimo, że jak wynika ze Strategii Rozwoju Bydgoszczy do 2030 roku Bydgoszcz nie jest zainteresowana tworzeniem z Toruniem wspólnej metropolii. Mamy zatem do czynienia z sytuacją, gdy odgórnie próbuje się narzucać koncepcję, której nikt nie konsultuje z największym miastem w województwie.

Bez Bydgoszczy Toruń nigdy nie zyska oficjalnie statutu metropolii krajowej. W praktyce też nigdy nią nie będzie, bo połączenie Bydgoszczy i Torunia w jeden organizm miejski jest geograficznie niemożliwe. Te miasta dzieli bowiem obszar chroniony Natura 2000 oraz tereny zalewowe. Teoretycznie, czyli na papierze, dzięki Bydgoszczy Toruń taką metropolią jednak mógłby zostać, tak samo jak już 16 rok funkcjonuje administracyjnie województwo, który z praktycznego punktu widzenia jest sztucznym tworem.

Łukasz Religa