Młodzi muszą się zacząć buntować

tn_DSC_5762Buntować przeciwko elitom politycznym, które nie widzą problemów młodego pokolenia, za to wolą brać udział w wojence przeciwko sobie. Niestety duża część młodych chcąc uczestniczyć w życiu publicznym próbuje naśladować  swoich mentorów politycznych. W efekcie nie są wstanie nic wywalcz szyć dla swoich rówieśników i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie będą elitami  z prawdziwego zdarzenia,, lecz równie beznadziejnymi politykami jak dzisiejsza klasa. Stąd też potrzebny jest bunt!

W Polsce wiele grup społecznych twardo broni interesu swoich środowisk. Kto jednak broni interesu ludzi młodych? Każdy logicznie myślący odpowie mi na to pytanie – Skoro młodzi mają interes, niech go sami bronią. I tutaj jest sedno sprawy.

W listopadzie Rada Miasta Bydgoszczy bez większego zastanowienia się przyjęła uchwałę przeciwną deregulacji na taksówkach. Takie rozwiązanie uderzy w ludzi młodych, którzy będą mieli utrudniony dostęp do kariery w tej branży. O swój interes bardzo dobrze zadbały tutaj korporacje, które przekonały urzędników ratusza do przedłożenia takiego projektu. Żadna z bydgoskich organizacji młodzieżowych jednak nie zaprotestowała. Jest to przykład tego, że młodzi nie potrafią  dbać o swoje sprawy.

Młodzi skupieni w młodzieżówkach partyjnych  pracują przede wszystkim na wyniki swoich partii, niekiedy dają się wykorzystywać przez starszych działaczy, jako tania, a bardzo często darmowa siła robocza.  W takiej rzeczywistości nie ma czasu, energii i chęci walki o lepszą Polskę, czy Bydgoszcz dla przyszłych pokoleń.

Błędem jest myślenie, że głosowanie na partie uważające się an systemowe cokolwiek zmieni. Za rewolucyjnymi hasełkami bowiem nic nie idzie. Jedyna rewolucja jaka jest potrzebna to mentalna. Młodzi muszą zacząć się organizować, tworzyć szereg inicjatyw ze sobą współpracujących, a co najważniejsze reprezentować problemy swojego pokolenia.

Do tego jednak długa droga, choć to wcale takie trudne nie jest.

Łukasz Religa