Beton partyjny proponuje nam wybory kota w worku

DSC06882W drugiej połowie listopada dowiemy się kto będzie przez kolejne 4 lata pełnił funkcję marszałka. Nie będziemy jednak o tym  decydować 16 listopada idąc do urn wyborczych, lecz odbędzie się to w zaciszu zamkniętych przed opinią publiczną gabinetów. Być może jak wynika z Włocławskich ,,taśm prawdy” przy wódce, gdzie o kluczowych kwestiach decydowali politycy Platformy Obywatelskiej z okolic Torunia i Włocławka.

Wracam do tych nagrań z wieczoru wyborczego, gdyż ilustrują one w jaki sposób zapadają jedne z najważniejszych decyzji w regionie. Posłanka Kopaczewska na zakrapianej imprezie negocjuje miejsce działacza ze swojego miasta w Zarządzie Województwa, czyli mianowanie go na wicemarszałka. Z kolei PSL wynegocjował sobie funkcję wojewody, którą została Ewa Mes. Polityków z regionu bydgosko-inowrocławskiego przy tym rozdawaniu kart nie było. Takie rozważania przy wódce mogą się powtórzyć po 16 listopada, niekoniecznie z udziałem polityków PO, ale być może innych ugrupowań jeżeli wyborcy pokażą Platformie czerwoną kartkę.

Swego czasu zaproponowałem, aby wzorować się na wyborach na przewodniczącego Komisji Europejskiej i partie przedstawiły swoich kandydatów na kilka tygodni przed wyborami. Dzięki temu moglibyśmy prowadzić w kampanii debaty kandydatów na marszałków. O dziwo  – tylko Platforma Obywatelska jest skłonna odsłonić karty postulując marszałka Piotra Całbeckiego. Głosując zatem na tę partie przybliżamy Całbeckiego do kolejnej kadencji, z kolei głosując na największe siły opozycyjne PiS i SLD kupujemy tak naprawdę kota w worku.

Pytając publicznie przewodniczącego klubu radnych SLD w Sejmiku Stanisława Pawlaka z Włocławka o takie rozwiązanie od razu zostałem zbyty – Do póki mamy obecną ordynacje nie będziemy ujawniać kandydata – skwitował mnie stanowczo. Typowe podejście betonu partyjnego, aż chce się rzec.

Natomiast w przypadku PiS największym problemem jest w ogóle wskazanie kandydata na marszałka. Pytani przeze mnie o tę kwestie działacze przyznawali, że brakuje im obecnie takiego wyrazistego lidera. Może radny Sejmiku z Kruszwicy Adam Banaszak? No może.

W efekcie głosując na kandydatów do Sejmiku z SLD lub PiS wybieramy kota w worku, bo i tak najważniejsze decyzje zapadną za naszymi plecami. PO karty po części odsłoniło, ale z kolei postać Piotra Całbeckiego w zachodniej części województwa odbierana jest negatywnie, stąd też nie zachęca on do głosowania na Platformę.Łukasz Religa