Marszałek ujawnia po co mu Plan Transportowy

Postulaty zawarte w społecznym planie rozwoju transportu zbiorowego

Postulaty zawarte w społecznym planie rozwoju transportu zbiorowego

W poniedziałek radni Sejmiku zdecydują o przyjęciu kiepskiej jakości Planu Zrównoważonego Rozwoju Transportu Publicznego dla Kujawsko-Pomorskiego. Opozycja, która jeszcze kilka dni temu stanowczo zapowiadała głosowanie przeciwko, ostatecznie może być podzielona, gdyż marszałek znalazł na nich ciekawego straszaka – nie kupi 100 autobusów dla spółki z Włocławka.

Rozmawiając z ekspertami z Centrum Zrównoważonego Transportu na temat przygotowanego na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego planu usłyszałem opinię, że z jego treści wynika, iż został on napisany w celu wsparcia interesu przewoźników autobusowych. I tutaj daleko szukać nie trzeba, bo marszałek jest właścicielem spółki Kujawsko-Pomorski Transport Samochodowy z siedzibą z Włocławku, która miewa w ostatnim czasie kolejne problemy natury ekonomicznej, która to też byłaby beneficjentem tych 100 autobusów, pod warunkiem oczywiście, że radni ten plan przyjmą.

Dla części radnych z północnego- zachodu ta spółka województwu jest niepotrzebna, gdyż tylko sprawia niepotrzebne problemy, a jak pokazuje praktyka z północnych powiatów, bez problemu radzą sobie tutaj prywatni przewoźnicy. K-PTS nie raz był już bliski upadkowi, po tym jak do trudnej sytuacji spółkę doprowadzili działacze z nadania PO i PSL. Obecnie ta spółka znowu sobie nie radzi i na początku września musiała znacznie obciąć siatkę połączeń. Co ciekawe część tras jak np. Inowrocław – Warszawa bez problemu przejęli przewoźnicy prywatni. Przyjęcie tego planu umożliwiłoby jednak dotowanie połączeń autobusowych, a blokowanie rozwoju kolei także jest na rękę przewozom autobusowym. I w tym cały sekret wielkiej polityki Urzędu Marszałkowskiego.

Na takim rozwiązaniu straci oczywiście północno-zachodnia część kujawsko-pomorskiego, gdzie od dłuższego czasu pojawiają się oczekiwania rozwoju kolei.  Tego jednak obecna polityka Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, która została uwzględniona w tym planie, po prostu nie uwzględnia.  Stratni będą na tym też mieszkańcy, z jednej strony z tego powodu, że podróż na wielu odcinkach pociągiem jest krótsza (przede wszystkim Bydgoszcz – Inowrocław), a dodatkowo będą dokładać do transportu publicznego znacznie więcej.

Jak informuje Centrum Zrównoważonego Transportu, gdyby ten plan przeciwdziałał zjawisku dublowania linii kolejowych przez autobusy (zakładając dotowanie autobusów, to nawet te zjawisko będzie się pogłębiało), w tym przede wszystkim na wspomnianym odcinku Bydgoszcz – Inowrocław, to deficyt kolejowych przewozów pasażerskich byłby o około 35 mln zł niższy.  Są to pieniądze zatem tak naprawdę zmarnowane.

Za skandaliczny należy uznać także sposób obradowania nad tym planem. Pod koniec sierpnia marszałek Piotr Całbecki obiecywał organizacje debat w ramach kolejowego okrągłego stołu. Przez ten miesiąc żadnych dyskusji nie było, wcześniej zaś konsultacje społeczne prowadzono w trybie ekspresowym w okresie urlopowym, przez co wielu samorządowców w ogóle o nich nie wiedziało.

W ostatnim miesiącu wraz z Federacją Młodych Socjaldemokratów, Lepszą Bydgoszcz, Bydgoskim Towarzystwem Przyjaciół Kolei, Klubem Młodych Twojego Ruchu oraz Stowarzyszenia Szczęśliwa Dolina z Koronowa pracowałem nad społecznym planem pokazującym, w którym kierunku powinien się rozwijać transport zbiorowy w zachodniej części kujawsko-pomorskiego. Niestety plan marszałka jest dalece rozbieżny od naszego dzieła. Osoby zainteresowane zachęcam do zapoznania się z naszym społecznym planem – pobierz.

Łukasz Religa