Pani Moniko nie startuj proszę

DSC01025W czasie odbywającej się w tym tygodniu konferencji prasowej polityków Platformy Obywatelskiej dowiedziałem się rzeczy niezwykle porażającej –  zasiadająca od 4 lat w Radzie Miasta młoda radna nie wie jakie kompetencje ma Sejmik.

Przez ostatnie lata radna  Monika Matowska nie wypowiadała się zbytnio publicznie. W czwartek miałem okazje zobaczyć ją jako współprowadzącą konferencję prasową po raz pierwszy. Na obradach Rady Miasta zajmuje się ona głównie głosowaniem, czasami zabierze głos w obronie prezydenta Bruskiego lub złoży interpelację.

Wracając jednak do sedna. Młoda radna zasugerowała, że radni Sejmiku z opozycji mogą być współwinni temu, że Bydgoszcz otrzymuje na mieszkańca mniejsze pieniądze niż Toruń. Tak jakby to Sejmik zajmował się dzieleniem środków unijnych. Pieniądze te dzieli Zarząd Województwa, a ten tworzą politycy PO z marszałkiem Piotrem Całbeckim na czele oraz jeden radny z koalicyjnego PSL. Dodać trzeba, że Sejmik nawet ma problem, aby uzyskać dokładną wiedzę, w jaki sposób środki europejskie są dzielone. Nie bez powodu w Sejmie trwają pracę, aby powołać specjalną komisję sejmową, która w jakiś sposób by mogła kontrolować w tym względzie marszałków.

Radna Matowska zapewne, gdyby nie mój stanowczy głos na konferencji prasowej,  do dzisiaj by o tym nie wiedziała. Mając taką wiedzę, to nie dziwie się, że młoda radna głosowała za niekorzystnym dla Bydgoszczy rozwiązaniem w kwestii Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych.

Z racji awansu jaki odniosła jej szefowa i promotorka polityczna Teresa Piotrowska, zachęcam, aby rozważyła dalszą karierę w Warszawie, aby naszemu miastu już służyć nie musiała. Zdaję sobie sprawę, że moja postawa nie jest w tym momencie zbyt patriotyczna. Stąd też awansu do stolicy dla rodzicielki młodej radnej nie będę postulował, choć zapewne bydgoska kultura by i na tym skorzystała.

Łukasz Religa