Czy pójdziemy na wojnę?

8816dee44723051370020b958010bd04_XLMożemy mówić o prawdziwym kryzysie w relacjach pomiędzy Bydgoszczą i Solcem Kujawskim, który może zaszkodzić polityce metropolitarnej Bydgoszczy. Nie będzie ona bowiem możliwa bez partnerskich relacji z sąsiadami, a dzisiaj dla samorządowców z Solca Kujawskiego problem oczyszczalni ścieków jest najważniejszy, dlatego może on poważnie popsuć relacje pomiędzy naszymi samorządami.

Merytorycznie o powstałym wokół Spółki Wodnej ,,Kapuściska” problemie poświęciłem już kilka publikacji na Portalu Kujawskim, dlatego zamierzam się ograniczyć w tym tekście do spraw natury politycznej i dyplomatycznej. Faktem jest, że upadek Zachemu spowodował, że konieczna jest zmiana formy funkcjonowania oczyszczalni na Kapuściskach. Wydawałoby się, że rozwiązania tej sytuacji powinni w partnerski sposób poszukać udziałowcy samorządowi – Bydgoszcz i Solec Kujawski. W taki sam sposób, jak kilka lat temu zdecydowano się wspólnie wybudować tę oczyszczalnie.

Zamiast partnerskiej rozmowy prezydenta Bydgoszczy z burmistrz Solca Kujawskiego, mamy jednak do czynienia z pokazem siły ze strony większego miasta. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski w piśmie do radnych Solca Kujawskiego napina muskuły, a na nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej deleguje prezesa MWiK Stanisława Drzewieckiego, który przez soleckich radnych nie jest zbytnio lubiany. Kończy się to awanturą i napisaniem przez przewodniczącego Rady Miejskiej w Solcu Kujawskim skargi na prezydenta Bruskiego do bydgoskich radnych. Skargi, która póki co utknęła w Biurze Rady Miasta, gdyż bydgoskim rajcom jej oficjalnie jeszcze nie przekazano. Dyplomatycznie mamy zatem do czynienia z porażką. Ponadto chciałbym zwrócić uwagę, że ta sytuacja w pewnym sensie obnaża organizację pracy bydgoskiego ratusza, skoro prezydent do tak ważnej sprawy nie jest wstanie nawet wydelegować żadnego zastępcy – najprawdopodobniej nie miałby zaufania w tej sytuacji do swojej zastępczyni Anny Mackiewicz z SLD, która prezentować by mogła znacznie łagodniejsze stanowisko.

Opozycja pilnowała żyrandola

Zaistniała kilka tygodni temu sytuacja patowa sprawiła, że w Solcu Kujawskim odbyło się we wtorek posiedzenie wszystkich komisji merytoryczny Rady Miejskiej. Zdecydowano się na nie zaprosić członków Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Rady Miasta Bydgoszczy. Dla bydgoskiej opozycji była to zatem doskonała sytuacja, aby nieco załagodzić atmosferę, dając do zrozumienia, że prezydent w swoich działaniach nie ma pełnego poparcia radnych. Dodatkowo byłaby to też okazja, aby bardziej zrozumieć merytorycznie powstały problem, gdyż w Bydgoszczy funkcjonuje o nim mała świadomość. Tej szansy jednak nie wykorzystano, gdyż na to spotkanie nie dotarł żaden bydgoski radny.

Przewodniczący tej komisji Rafał Piasecki z PiS, z niewiadomych przyczyn nie poinformował o tym spotkaniu żadnego z członków komisji. Sam musiał ostatecznie zrezygnować z udziału w tym spotkaniu, gdyż w podobnym czasie w Bydgoszczy obradowała inna komisja – Samorządności i Statutowo Organizacyjna, której jest członkiem (tak samo jak kilku innych członków Komisji Gospodarki Komunalnej). Było to jednak kurtuazyjne spotkanie z przedstawicielami rad osiedli, które z pełną świadomością nazwę pilnowaniem żyrandola (przyjęto na tym posiedzeniu tylko i wyłącznie uchwałę intencyjną, która nie ma większej mocy sprawczej). Rozumiem, że radni chcą mieć dobre relacje z przedstawicielami osiedli, ale zważając powagę sytuacji, oddelegowanie kilku członków do Solca Kujawskiego powinno zostać zrozumiane. W rezultacie bydgoscy samorządowcy sprawili w Solcu Kujawskim wrażenie niepoważnych. Szczególnie, że w kolejnych dniach z bydgoskimi radnymi nie można było zorganizować spotkania, z powodu ich wyjazdu na wycieczkę do Danii, gdzie oglądali spalarnie śmieci, co wydaje się absurdalne w sytuacji, gdy za kilka tygodni taka infrastruktura zostanie uruchomiona w Bydgoszczy.

Nie szukam w tym momencie niedociągnięć po stronie samorządu Solca Kujawskiego, gdyż to obecnie Bydgoszcz ma ambicje bycia liderem regionu. To niesie jednak za sobą dodatkową odpowiedzialność.

Nie można się obrażać

W tym momencie najgorszym rozwiązaniem byłoby skierowanie tej sprawy na drogę sądową, co by relacje pomiędzy gminami popsuło na dłuższy czas. Należy wyciągnąć lekcję z powstałych w ostatnim czasie niedociągnięć i w końcu zacząć rozmawiać po partnersku. Dobrze by było, gdyby doszło jak najszybciej do spotkania prezydenta Rafała Bruskiego z burmistrz Teresą Substyk. Podobna inicjatywa powinna pojawić się pomiędzy radnymi, najlepiej już w najbliższym tygodniu.

Łukasz Religa