Radni zgadzają się na deprawowanie izby w której zasiadają

DSC00339W środę Rada Miasta Bydgoszczy wyraziła zgodę na wprowadzenie od czerwca tzw. ,,Biletu nowego pasażera”, który ma zachęcić nowe osoby do korzystania z komunikacji miejskiej. Sposób procedowania nad tym projektem może budzić jednak niepokój, odnośnie przyszłości bydgoskiej demokracji samorządowej.

Prowadzona w ratuszu dyskusja zniesmaczyła zarówno przewodniczącego Rady Miasta Zbigniewa Sobocińskiego, jak i radnych opozycji z Łukaszem Schreiberem na czele. Sobociński oburzył się, że wokół tej pozytywnej w jego odczuciu inicjatywy opozycja wywołała emocjonującą debatę. Schreiber natomiast nie krył oburzenia zachowaniem prezydenta, choć projekt ostatecznie wraz z kolegami z Prawa i Sprawiedliwości poparł. Osobiście w tym momencie podzielam pogląd Łukasza Schreibera, gdyż zachowanie prezydenta nie może być akceptowalne. Wydaje mi się natomiast, że brak zrozumienia powagi problemu przez przewodniczącego Sobocińskiego związany był z faktem, że łączy go z prezydentem Bruskim przynależność partyjna.

O co zatem poszło?

Publikacje informujące o tym, że od czerwca będzie obowiązywał bilet promocyjny pojawiały się w internecie na stronie ratusza i ZDMiKP na kilka dni przed obradami Rady Miasta Bydgoszczy. Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej dzień przed obradami informował w trybie oznajmiającym, że od czerwca pewne oferty taryfowe się pojawią, pomimo że w tym momencie nie było jeszcze akceptacji radnych. Bardziej rzetelnie brzmiałby ten komunikat, gdyby pojawiły się sformułowania warunkowe – ,,być może będzie można nabyć bilet”. Na samym końcu publikacji pojawiło się tylko stwierdzenie, że decyzję muszą podjąć radni, ale z kontekstu wynikało, że to jest formalnością.

Gdyby się przyjrzeć temu nieco bliżej, to dla odbiorcy nie znającego się na funkcjonowaniu samorządu terytorialnego – Rada Miasta Bydgoszczy została przedstawiona jako organ z automatu akceptujący propozycje prezydenta. Zgodnie z duchem polskich ustaw samorządowych, Rada Miasta powinna być organem niezależnym od prezydenta, która go kontroluje oraz wyznacza mu w pewnym sensie kierunku działań (bez zgody radnych nie można np. uchwalić budżetu, zbyć lub kupić mienia oraz wziąć kredytu). Radę tworzy 31 radnych, którzy zostali wybrani w poszczególnych okręgach, są oni zatem samorządowcami najbliższymi mieszkańcom. I o taki wizerunek Rady Miasta powinniśmy zabiegać.

Publikacje na temat ,,Biletu nowego pasażera” w pewnym sensie mogły wywierać presję na radnych, bo gdyby z jakiegoś powodu odrzucili uchwałę (np. błędów formalnych), to wówczas prezydent mógłby publicznie winić radnych za złą wolę. Taką formę dość często prezentował jego poprzednik Konstanty Dombrowicz. Dobrym przykładem będzie projekt uchwały zakazującą sprzedaży na terenie Bydgoszczy tzw. dopalaczy, którą zaproponował Dombrowicz. Uchwała ta na pierwszy rzut oka miała poważne wady prawne i niemal pewne było, że wojewoda będzie zmuszony ją unieważnić. Funkcję wojewody pełnił wówczas Rafał Bruski, który był uznawany jako główny rywal Dombrowicza do prezydentury. W rezultacie Bruskiego oraz radnych PO, którzy głosowali przeciwko tej uchwale uznano za czarne charaktery. Niesłusznie, dlatego ich w swoich publikacjach wówczas broniłem.

Publikacja na temat propozycji prezydenta ukazała się też na stronie bydgoszcz.pl i komunikat prasowy rozesłano do mediów. Do tej treści do poniedziałku odnosiłem się neutralnie, ale gdy radny PO Janusz Czwojda, zaczął podnosić jako argument, za potrzebą przyjęcia uchwały fakt, że w mediach o takim pomyśle napisano i głupio byłoby się wycofać, to uznałem, że coś jest jednak nie w porządku.

Treści merytorycznej stanowiska krytykującego postawę prezydenta, jaką zaproponował wobec zaistniałej sytuacji, radnym Łukasz Schreiber, nie będę komentował. Nie mniej jednak źle się stało, że radni żadnej dezaprobaty wobec zaistniałej sytuacji nie wyrazili. Prezydent Rafał Bruski natomiast arogancko pytał jeszcze radnych – w którym miejscu łamię prawo? Gdy nieprzekraczanie granic prawa, nie zawsze oznacza przestrzeganie zasad etyki.

Uchwałę może zablokować jeszcze wojewoda

Piszę to już dla samej ścisłości, ale warto wiedzieć, że przyjętą w środę uchwałę dotyczącą nowego biletu, musi jeszcze zgodnie z procedurą legislacyjną zatwierdzić wojewoda. Zadaniem wojewody jest bowiem badania, czy uchwalane przez samorządy prawo lokalne, jest zgodne z przepisami krajowymi. Nie przewiduje osobiście działań wojewody wobec akurat tej uchwały nie mniej jednak do czasu jej publikacji w Dzienniku Urzędowym na 100% nie możemy mówić, że coś od czerwca będzie obowiązywać.

Łukasz Religa