Kurtuazja ponad wszystko

DSC06882We wtorek spacerując po centrum Bydgoszczy w oczy rzucały się flagi województwa kujawsko-pomorskiego. Tego też dnia w Filharmonii Pomorskiej odbyła się uroczysta sesja Sejmiku, jako najważniejszy element obchodów święta województwa. Podczas tego wydarzenia dużo uwagi poświęcono polskiemu papieżowi św. Janowi Pawłowi II, który kiedyś odwiedził Włocławek, Toruń i Bydgoszcz, więc wykorzystuje się tą postać do budowania ideologii, że kujawsko-pomorskie jest wielką wspólnotą.

Osobiście na tej uroczystości się nie pojawiłem z trzech powodów. Po pierwsze nie zaproszono mnie, po drugie przyznam, że szkoda było mi czasu, na uroczystości w czasie których mówi się tylko o sukcesach, a nie zauważa chociażby tego, że jesteśmy jednym z najgorszych regionów w Unii Europejskiej. No i był też trzeci najważniejszy powód, o którym szerzej się w dalszej części rozpiszę.

Przeglądając na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego relację z uroczystości, muszę przyznać sobie, że wszystko odbyło się tak jak przewidywałem. Marszałek Piotr Całbecki wymieniał ile to sukcesów odnosimy razem, ile to kościołów odnowiono, a to ścieżek rowerowych nabudowano.

Ten Sejmik jest państwa, był i pozostanie, a województwo będzie się rozwijać w kierunkach, które państwo wskażecie – marszałek województwa Piotr Całbecki.

Ta wypowiedź marszałka osobom, które znają kuchnie funkcjonowania samorządu województwa wydać się może wręcz groteskowa. Wystarczy bowiem tylko spojrzeć na to jak traktowane są wszelkie inicjatywy społeczności lokalnych (chociażby linia nr 356) oraz jak próbuje się samorządom narzucać odgórnie politykę (przykład lekceważenia kompletnie głosu Bydgoszczy). Praktyka codzienna Sejmiku jest bowiem taka, że większość radnych specjalnie niczym nie jest zainteresowana i w ciemno akceptuje projekty Zarządu Województwa. Warto tutaj podać przykład sprzed kilku tygodni, gdy wyrażono zgodę na poręczenie kredytu na inwestycje w szpitalach, choć marszałkowie nie chcieli udzielić odpowiedzi na pytania radnych – ile dany szpital otrzyma pieniędzy?

Zrobiono Komisję Europejską w balona?

Używam nieco nieeleganckiego zwrotu, ale też służy on do opisania równie niekulturalnej polityki. Najistotniejszym dla mnie powodem uznania, że w żaden sposób nie powinąłem się pojawiać w Filharmonii było pismo, z którym zapoznałem się we wtorek około południa. Była to odpowiedź kierowanego przez Piotra Całbeckiego Zarządu Województwa na zapytanie Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w sprawie linii kolejowej nr 356 i 209 (Bydgoszcz – Brodnica, która mogłaby być ewentualnie wykorzystana dla utworzenia bydgoskiej kolei miejskiej). Zarząd bez żadnych skrupułów poinformował, że pomimo zapisania tych zadań w Regionalnym Programie Operacyjnym, to raczej nie przewiduje ich realizacji. Za powód podano chociażby nieuwzględnienie linii nr 356 w tzw. planie transportowym, zaś według wstępnej wersji tego dokumentu linia nr 209 była rozważana do likwidacji. Osoby pamiętające debatę nad tym planem, zapewne pamiętają jak próbowano lekceważyć głos samorządowców i organizacji społecznych – to tak odnośnie wyżej podanego cytatu.

Brak zainteresowania tymi głosami marszałka i jego współpracowników, nie oznacza jednak, że tak samo rozumuje Komisja Europejska, która przecież naszemu księciu Całbeckiemu przekazuje środki na inwestycje, bez których jego pozycja byłaby znacznie słabsza. Komisja Europejska negocjując z Zarządem Województwa RPO wymusiła większy udział inwestycji kolejowych. Zatem kompromis ze strony marszałka dla kwestii linii kolejowych nr 356 i 209 doprowadził do tego, że za kilka miesięcy otrzyma on miliardy na inwestycje. Gdy dzisiaj się samorząd wojewódzki próbuje wykręcić z tej nazwijmy to umowy, widzimy prawdziwe jego oblicze. Nic więc dziwnego, że w ciągu kilku dni ruszyła inicjatywa pisania petycji do komisarz unijnej Viollety Bulc.

Wracając jednak do podniosłych wydarzeń w Filharmonii Pomorskiej, współczuje tym wszystkim samorządowcom, którzy zostali potraktowani tym pismem, że wręcz powiem – w sposób arogancji oraz radnym województwa, którzy na co dzień żalą się, jak to na sesjach ich głos jest marginalizowany, a we wtorek musieli ci wszyscy wiwatować sukcesy z marszałkiem Całbeckim i jego współpracownikami. Wysłuchując przy tym, domyślam się, pięknego koncertu i być może biorąc udział w późniejszym poczęstunku bankietowym (domniemywam, że takowa atrakcja była), głupio byłoby im wypowiadać się krytycznie. Pedibus in sententiam ire – z łacińskiego głosować nogami, symbolizuje protest senatorów w starożytnym Rzymie, którzy nie przyszli na obrady. W naszym wypadku była to bardziej kurtuazja ponad wszystko.

Wiele zniewag wobec Bydgoszczy i północno-zachodniej części województwa trzeba znosić, aby móc zaświadczyć inną łacińską sentencję, która związana jest z ideologią naszego województwa – Unitas Durat – czyli w jedności trwa.

Łukasz Religa