O Inowrocławiu w Metropolii Bydgoskiej

DSC03945Dzięki trwającej kampanii wyborczej wrócił temat udziału Inowrocławia w metropolii tworzonej przez Bydgoszcz. Jest to rzecz warta odnotowana, gdyż przez ostatnie miesiące, a nawet i lata, w tej materii nie działo się właściwie nic. Związane to było jednak słabością polityczną, gdyż funkcjonalnie Bydgoszcz na Inowrocław oddziałuje.

Gdy spojrzymy na tzw. plan transportowy dla województwa kujawsko-pomorskiego, to zauważymy, że potrzeby przewozowe pomiędzy Bydgoszczą i Inowrocławiem, są większe niż w przypadku Bydgoszczy i Torunia, gdzie inwestowane są duże pieniądze w integrację. Na dodatek mamy też do czynienia wzdłuż drogi krajowej nr 25 ze znacznie większym stopnie zurbanizowania, niż na trasie Bydgoszcz – Toruń, gdzie barierą stają się tereny zalewowe i obszar chroniony Natura 2000.

Co zatem stoi na przeszkodzie? Polityka

Nie jest tajemnicą, że prezydenci Rafał Bruski i Ryszard Brejza zbytnio się nie lubią. Reprezentują oni bowiem dwie różne frakcje w Platformie Obywatelskiej. I choć Brejza formalnie próbuje uchodzić za bezpartyjnego, to jednak jego zaplecze jest blisko związane z tą partią (za lidera inowrocławskiej PO uchodzi jego syn, poseł Krzysztof Brejza). Politycznie inowrocławskiej PO na dodatek bliżej do Torunia, niż do Bydgoszczy. Włodarze obu miast częściej grają przeciwko sobie, niż się wspierają. W rezultacie na rzecz budowania bliższych relacji bydgosko-inowrocławskich nic się nie dzieje.

Nie zamierzam w tym momencie rozstrzygać, czy większa winna znajduje się po stronie bydgoskiego prezydenta, czy też inowrocławskiego. Główny problem tkwi bowiem w tym, że politycy PO z Bydgoszczy i Inowrocławia, nie potrafili w tak ważnej kwestii stanąć ponad podziałami.

Na dodatek decyzję inowrocławskich samorządowców w Sejmiku utrudniają budowanie takiej metropolii. I nie będę krył, że w mojej opinii ponoszą oni tutaj kluczową winę. Głosami inowrocławskich radnych PO przegłosowano Strategie Rozwoju Województwa, która zakłada dążenie do metropolii bydgosko-toruńskiej, gdzie Inowrocław znajduje się tak naprawdę na uboczu. Druga kwestia to wspomniany już wcześniej plan transportowy. Od czasu do czasu w inowrocławskiej przestrzeni publicznej pojawia się kwestia włączenia Inowrocławia do BiT City. Podejmowane decyzje idą jednak w zupełnie innym kierunku. Przyjęty, także głosami inowrocławskich radnych, wojewódzki plan transportowy zakłada, że transport na trasach: Inowrocław – Bydgoszcz i Inowrocław – Toruń odbywać się będzie w oparciu o transport autobusowy, pomimo tego, że infrastruktura kolejowa pomiędzy tymi miastami przeszła gruntowne remonty. Odnoszę wrażenie, że te przykłady pokazują, że inowrocławskie elity są zbyt mocno zależne politycznie od Torunia i nie są wstanie wytworzyć swojej myśli politycznej.

Znacznie więcej robi już w tej materii Bydgoszcz. W lutym Rada Miasta Bydgoszczy w apelu do Sejmiku podkreśliła, że widzi potrzebę wprowadzenia zintegrowanej taryfy kolejowej z komunikacją miejską dla Inowrocławia. Wspólny bilet blokuje tutaj już tak naprawdę polityka, gdyż nawet niektórzy przewoźnicy kolejowi wyrażają zainteresowanie takim rozwiązaniem. Ponadto w połowie listopada zostanie oddana do użytku nowa stacja kolejowa Bydgoszcz Błonie, wraz z pętlą autobusową. Jakby nie patrzeć, to z tego rozwiązania komunikacyjnego będą korzystali głównie osoby przyjeżdżającego do Bydgoszczy z powiatu inowrocławskiego.

Inowrocławscy politycy nie mogą być zależni od Torunia

W trwającej kampanii wyborczej o udziale Inowrocławia w metropolii głośno mówiło dwóch kandydatów: radny województwa Andrzej Walkowiak z Bydgoszczy i poseł Krzysztof Brejza z Inowrocławia. Wyrazili oni jednak zupełnie inne koncepcje. Walkowiak podkreślał, że powinna być to metropolia z miastem centralnym Bydgoszczą, Brejza natomiast nawiązywał do dwurdzeniowej bydgosko-toruńskiej. Brejza zatem albo nie traktuje tego postulatu poważnie, bądź nie rozumie Bydgoszczy, gdyż dla koncepcji duopolu nie znajdzie w kręgach bydgoskich partnerów do rozmów. W rezultacie Inowrocław będzie nadal znajdował się poza burtą metropolitarną.

Być może jednak w niedługim czasie sytuacja nieco się zmieni, gdyż jak pokazały ostatnie wybory samorządowe pozycja prezydenta Brejzy nie jest już tak silna jak kiedyś. Na dodatek coraz poważniej rozważane jest odwołanie go przed końcem kadencji. Dostrzegam natomiast po stronie opozycji, coraz większe zainteresowanie współpracą z Bydgoszczą.

Podsumowując

1.Powiązania funkcjonalne Bydgoszczy i Inowrocławia wydaja się nawet silniejsze od bydgosko-toruńskich.

2.Barierą są spory polityczne w jednej partii i zbyt duża zależność inowrocławskich elit od Torunia

3.Jest potencjał dla budowy kolei metropolitarnej pomiędzy Bydgoszczą i Inowrocławiem, ale potrzeba odważnych zmian politycznych na poziomie Samorządu Województwa.

Łukasz Religa

PS.

Inowrocław nie liczący nawet 100 tys. mieszkańców, tworzy swój mały obszar funkcjonalny, gdzie możemy zauważyć dość silne powiązania z Kruszwicą. Włączając Inowrocław w skład obszaru metropolitarnego Bydgoszczy, niewykluczone, że weszłaby też w jego skład Kruszwica, choć taka opinia może się na pierwszy rzut oka wydać nieco abstrakcyjna.