Szybka Kolej Dojazdowa – koncepcja Daniela Kaszubowskiego

DSC01090Nowa siatka komunikacji miejskiej w Bydgoszcz, która ma zostać wprowadzona od stycznia 2016 roku to nie tylko okazja do dyskusji na temat wyglądu połączeń autobusowych i tramwajowych na terenie Bydgoszczy, ale i synchronizacji jej oraz wzbogacenia o ofertę transportu kolejowego. W końcu z początkiem nowego roku Bydgoszcz wzbogaci się nie tylko o linię tramwajową do Fordonu, ale i o całkiem nowe stacje/przystanki kolejowe. I choć nowy dosłownie będzie tylko obiekt na osiedlu Błonie, to gruntowne remonty pozostałych obiektów pozwalają mi uznać, że wszystkie są czymś dla Bydgoszczy nowym. Gdy mówimy o integracji transportu miejskiego i kolejowego, należy uwzględnić także fakt podpisania przez Prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o metropoliach, która daje Bydgoszczy szanse nie tylko na nowe środki i przyśpieszenie swojego rozwoju, ale i nakłada obowiązek ściślejszej integracji z podmiotami tworzącymi metropolię z Bydgoszczą w roli głównej. I w tym momencie warto wrócić do lansowanej m.in. przeze mnie i w części rzez Mikołaja Głuszkowskiego koncepcji szybkiej kolei dojazdowej.

Krótki rys i przykład z Wielkopolski

W przeciwieństwie do Głuszkowskiego, lansuję koncepcję Bydgoskiej Kolei Dojazdowej, zamiast Szybkiej Kolei Miejskiej. Choć na przestrzeni czasu uważamy, że efekt powinien być ten sam – integracja transportowa Bydgoszcz z wszystkimi ważnymi dla niej miejscami za pomocą sprawnego i szybkiego transportu, to różnimy się w kilku drobnych kwestiach. Aby zapoznać się z jego pomysłami, zapraszam na stronę: www.mikolajgluszkowski.blogspot.com. Pomysł Bydgoskiej Kolei Dojazdowej, to nie tylko stworzenie szybkich połączeń na terenie miasta, ale i jednoczesne włączenie do siatki okolicznych gmin i powiatów inowrocławskiego, nakielskiego, tucholskiego i bydgoskiego. Czyli wszystkich tych, które stanowią obecnie ośrodki najbliżej związane z Bydgoszczą. Z racji uwarunkowań geograficznych do projektu należałoby dołączyć także część powiatu toruńskiego. Projekt wymagałby także potraktowania stacji w Bydgoszczy głównie jako stacji przelotowych. To znaczy, że pociągi jeździłyby w wydłużonych relacjach Inowrocław-Chełmża, Tuchola-Inowrocław, Nakło-Solec Kujawski itd. Bydgoszcz byłaby jedynie miejscem dojazdu, ale nie końca podróży pociągu. W ten sposób mieszkańcy okolicznych miejscowości dojeżdżaliby do znacznie większej liczby zakątków Bydgoszczy aniżeli obecnie, a także zyskaliby szansę dojazdu w miejsca do tej chwili słabo dostępne i wymagające przesiadek. Zyskiwaliby na tym wszyscy. W końcu skróciłby się czas dojazdu mieszkańców Inowrocławia i Nakła (wraz z okolicami) choćby na studia na teren UTP przy ulicy Kaliskiego (dzięki połączeniom Inworocław-Chełmża/Nakło-Chełmża). Uatrakcyjniono by także ofertę połączeń dla miejscowości będących elementami systemu – w końcu stworzenie BKD nie ograniczałoby się jedynie do siatki połączeń, ale i wdrożenia odpowiedniego systemu biletowego, który mogłoby być połączony z bydgoskim (i nie tylko) systemem opłat za transport miejski.

Dobrym przykładem na sensowność tego typu linii daje nam Wielkopolska, która potrafiła zrewitalizować nieczynną u nas linię do Gołańczy i sprawić, że z tysiąca pasażerów dziennie, z trasy korzysta ich aż 4 tysiące. Na tym odcinku kursuje już 18 par pociągów, a samorządy tworzą lokalne zintegrowane węzły przesiadkowe oraz nowe przystanki osobowe dostosowane do potrzeb mieszkańców.

Inwestycje koniecznością i szansą

Stworzenie takiego systemu będzie wiązało się jednak ze znacznymi kosztami i inwestycjami. Będzie także wiązało się z dostosowaniem obecnych lokalizacji do potrzeb mieszkańców jako użytkowników systemu BKD. Stąd też prócz obecnie powstającej inwestycji p.o. Bydgoszcz Błonie, należałoby zainwestować m.in. w przesunięcie choćby stacji Bydgoszcz Brdyujście i odpowiednie inwestycje w jej okolicy tak, aby można było bez przeszkód dojść z niej do cmentarza i przystanków przy ulicy Wiślanej oraz centrów handlowych zlokalizowanych w okolicy ul. Rejewskiego. Za zasadne uważam także powstanie przystanku osobowego w następujących lokalizacjach:

– przy ul. Kraszewskiego (dla zapewnienia dojazdu do firm zlokalizowanych w tej okolicy i rozwijającego się biznes parku)

– przy pętli tramwajowej Wilczak (pozwalając na szybszą przesiadkę i dojazd do centrum Bydgoszczy)

– przy ul. Sochaczewskiej (umożliwiając lepszy i szybszy dojazd z centrum w okolice cmentarza przy ul. Wiślanej, Kaplicznej oraz d okolicznych obiektów)

– przy ul. Nowotoruńskiej (tworząc lepsze formy dojazdu na tereny przemysłowe w południowo-wschodniej Bydgoszczy)

– przy ul. Flotylli Wiślanej (zapewniając lepszy dojazd do centrum miasta dla mieszkańców Starego Fordonu)

Szczegóły przedstawia mapa: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zM3pVZZdHqsA.kD7atvMebjN0&usp=sharing

 

Nowe przystanki wymagałyby oczywiście także inwestycji związanych z transportem miejskim. Takie działania mają miejsce przy stacji Bydgoszcz Błonie, gdzie powstaje pętla Madalińskiego – zupełnie bez sensu tak nazwana. Aż prosi się, aby podobny węzeł zlokalizować przy stacji Rynkowo (można przy okazji zmienić nazwę na Bydgoszcz Rynkowo). Całkiem niedaleko trasę kończy obecnie linia 52. Wystarczyłoby więc jedynie kilkaset metrów inwestycji drogowej aby zintegrować dwie formy transportu i umożliwić szybszy dojazd do północnych osiedli Bydgoszcz osobom dojeżdżającym z kierunku północnego. Podobne węzły winny także powstawać właśnie przy proponowanym przeze mnie nowej stacji przy ul. Nowotoruńskiej, gdzie autobusy mogłyby dowozi pracowników i mieszkańców Łęgnowa (i okolicznych osiedli) do miejsc pracy zlokalizowanych na terenie BPPT oraz dawnego Zachemu. Przystanek ten też mógłby służyć komunikacji podmiejskiej obsługującej rejon Solca Kujawskiego. Naturalnym jest też tworzenie węzłów przesiadkowych wokół stacji na Osowej Górze.

Docelowo do systemu można także połączyć bydgoski port lotniczy (wykorzystując wariant przez Trzciniec). Stworzenie tam stacji pozwalałoby na kierowanie tam pociągów obecnie kursujących w relacji Bydgoszcz Główna-Toruń Wschodni, czy Bydgoszcz Główna-Chełmża/Tuchola. Koniecznym jest także przywrócenie ruchu na linii do Gołańczy.

Marzenia na lata

Niestety, zarówno SKM jak i BKD z naszym udziałem jest planem na przyszłość i to dosyć oddaloną. Władze miejskie w Bydgoszczy odrzuciły wniosek Lepszej Bydgoszczy o studium wykonalności dla tego typu projektu. Również bydgoski ZDMiKP ma problemy z integracją obecnie funkcjonujących obiektów. Widać to m.in. na przykładzie pętli przy ul. Madalińskiego (Bydgoszcz Błonie), do której planuje się skierować jedynie jedną linię autobusową. Nie przeszkadza to jednak w lobbowaniu i dalszym podnoszeniu tej ważnej dla rozwoju Bydgoszczy sprawy.

Daniel Kaszubowski