Ustawa metropolitalna i co dalej?

Prezydent A. Duda w Szubinie. Fot: T.D.

Prezydent A. Duda w Szubinie.
Fot: T.D.

Słowo metropolia stało się ostatnio bardzo popularne. Jedni chcą wykorzystać koniunkturę dla pozyskania czytelników, przez ostatnie kandydaci w oparciu o słowo ,,metropolia” próbowali pozyskać wyborców. Do tej pory nikt nie szukał jednak pomysłu na funkcjonowanie takiej metropolii bydgoskiej, a bez takowego będzie to tylko sztuczny twór.

We wtorek prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o związkach metropolitarnych, tym samym kończąc dość gorącą dyskusję bydgosko-toruńską o prace legislacyjne w parlamencie. Mnie przyznam osobiście te emocje, aż tak specjalnie się nie udzielały, gdyż uważałem, iż 350 tys. metropolia się nie utrzyma.

W czwartek na Portalu Kujawskim, pokusiłem się o przedstawienie wstępnego wyliczenia budżetu rocznego metropolii bydgoskiej (opartej o: Bydgoszcz, powiat bydgoski, Szubin, Nakło i Łabiszyn):

Podstawowym źródłem finansowania metropolii będzie 5% udział w podatku dochodowym PIT. Gminy obecnie z podatków PIT płaconych na swoim terenie mają udział w wysokości 37,5%. Opierając się o szacunki Ministerstwa Finansów na rok 2016 dla BOF ten 5% udział wyniósłby ok 60,5 mln zł. Drugim składnikiem budżetu metropolii mają być składki gmin tworzących oparte o pewien przelicznik wpływów z PIT. Według moich szacunków członkowie BOF musieliby zapłacić nieco ponad 18 mln zł. Daje to nam budżet metropolii w wysokości niecałych 80 mln zł rocznie.

Na ten obszar zamykać oczywiście się nie musimy, gdyż rozważać możemy udział np. Inowrocławia, Kcyni, czy części powiatu świeckiego. Pojawić się mogą też propozycje włączenia Torunia za czym niektórzy lobbują. Delimitacja granic metropolii to nie tylko rysowanie na mapie, ale szukanie właśnie pomysłu na tą metropolie – musimy pierw wiedzieć na co przeznaczymy te 80 mln zł (jeżeli wzrośnie kwota wolna od podatku, to będzie ta kwota zmniejszona).

Inwestycje? Właśnie nie za bardzo, gdyż filozofią tworzenia związków metropolitarnych jest przede wszystkim wspólna realizacja usług dla mieszkańców. Zainwestować przy wsparciu ze środków europejskich też nie będzie łatwo, jak już niektórzy próbowali liczyć. Narzędziem do inwestowania w metropoliach ze środków UE są przecież będące częścią RPO ZIT. To narzędzie moim zdaniem jest jednak niezbyt skuteczne, gdyż warunki inwestowania z ZIT uniemożliwiają tak naprawdę tworzenie dużych projektów. Na dodatek w naszym województwie mamy dość nieszczęśliwy ZIT dwóch obszarów funkcjonalnych. Zważając na to, iż pierwsze metropolie powstaną w 2017 roku, to liczenie na dotacje z RPO wydaje się mało prawdopodobne, gdyż do tego czasu duża część pieniędzy będzie już podzielona.

Wróćmy jednak do sedna, czyli świadczenia usług dla mieszkańców przez metropolię. Za kilkadziesiąt milionów złotych można by na w miarę przyzwoitym poziomie świadczyć usługi komunikacyjne. Chociażby w ramach Kolei Metropolitarnej, czy większej integracji autobusowej gmin podbydgoskich. Myśląc Kolej Metropolitarna mam tutaj na myśli chociażby obsługę połączeń na linii kolejowej nr 356 (Bydgoszcz – Szubin – Kcynia), czy zwiększenie ruchu na trasach Bydgoszcz – Inowrocław i Bydgoszcz – Nakło. Problem z linią nr 356 jest jednak taki, że nie nadaje się ona do ruchu pasażerskiego, zaś marszałek województwa dysponujący środkami z RPO na jej remont, niezbyt jest tym zainteresowany. Dodatkowo Kolej Metropolitarną można by połączyć z koncepcją Szybkiej Kolei Miejskiej, która pozwoliłaby szybko podróżować po Bydgoszczy (Bydgoszcz będzie głównym płatnikiem składek do związku metropolitarnego, a z SKM będą korzystać także dojeżdżający do miasta).

Tak przynajmniej osobiście widzę funkcjonowanie metropolii bydgoskiej. Czas zacząć jednak szerszą debatę nad jej formułą, gdyż tak jak wspomniałem na początku, musimy mieć na nią pierw pomysł. Do debaty (także na naszych łamach) zapraszamy przedstawicieli takich środowisk jak Stowarzyszenie Metropolia Bydgoska, w szczególności, iż wśród członków znajdziemy osoby, którym organizacja transportu zbiorowego jest bliska.

Droga do metropolii

Ustawa jest już uchwalona i w życie wejdzie 1 stycznia 2016 roku. Pierwsze metropolie będą mogły powstać od 2017 roku. Na szczeblu parlamentarnym warto zadbać jeszcze o zmianę zapisów Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030, abyśmy nie byli traktowani z Toruniem jako jeden obszar funkcjonalny.

Do utworzenia metropolii konieczne będą uchwały rad gmin. Nie łudźmy się jednak, że największa praca już za nami.

W mojej opinii warto zawrzeć już wcześniej pomiędzy zainteresowanymi samorządami chociażby uchwały intencyjne, gdzie obok wskazania woli utworzenia metropolii w przyszłości, zaznaczylibyśmy inwestycje ważne dla jej funkcjonowania, które można by sfinansować z RPO. Mam tutaj chociażby na myśli linię kolejową nr 356. Byłby to ważny argument dla Komisji Europejskiej.

Od listów intencyjnych zaczęła się kiedyś promowana do 2010 roku przez prezydenta Dombrowicza wizja dwumiasta. Dzisiaj sukcesem Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska jest to, że jego współpracownicy nawiązują do ich idei, w pewnym sensie przyznając się do błędów z przeszłości.

Łukasz Religa