Bydgoski republikanizm

Obraz Romana Puchowskiego

Obraz Romana Puchowskiego

W ostatnich tygodniach odbyło się z mojej inicjatywy kilka spotkań poświęconych szeroko pojętej SKM i budowaniu kolei aglomeracyjnej. Z góry zaznaczam, że nie będzie to tekst poświęcony rozwiązaniom komunikacyjnym, ale bardziej próba znalezienia rozwiązania, aby strona społeczna w większym stopniu uczestniczyła w życiu publicznym miasta. Wspierając tym samym procesy miastotwórcze.

Idea dyskusji o usprawnieniu transportu w Bydgoszczy i na obszarze metropolitarnym przyciągnęła bowiem wiele środowisk. Ludzi mających jakieś pomysły na poprawę warunków życia w Bydgoszczy, ale również na przyśpieszenie jej rozwoju. Osobiście nie kryję, iż skorzystałem na tym merytorycznie, gdyż pokazano mi ciekawe rozwiązania, na które wcześniej nie wpadłem.

W tym miejscu pozwolę sobie przejść do rozważań o republikanizmie. Pominę jednak rozważania historyczne, od razu skupiając się na nurcie civic humanism (obywatelski humanizm) według definicji Ryana Griffithsa w ,,Encyklopedii of Political Theory” – podstawą republiki są obywatele cechujący się cnotami, związanymi z zaangażowaniem w życie publiczne. Doktryna republikańska duży nacisk kładzie na aktywny udział obywateli w życiu publicznym.

Tak to wygląda w teorii, niestety gdy spojrzymy na praktykę, to czeka nas brutalne zderzenie się z rzeczywistością. Większość obywateli nie jest zainteresowana jakimkolwiek zaangażowaniem; problemem dla wielu jest bowiem pójście na wybory, co widzimy po niezbyt wysokiej frekwencji. Mniej więcej dwa-trzy lata temu ideę republikańską próbował zaszczepić Jarosław Gowin w ramach akcji ,,Godzina dla Polski”. W ten sposób obecny wicepremier próbował budować swoje zaplecze polityczne. O ile osobiście Gowin może mówić o jakimś sukcesie, to chyba zgodzimy się z tym, że ,,Godzina dla Polski” nie wypaliła, bo za pracę organiczną chcieli się wziąć nieliczni.

Ten przykład pokazuje nam, że oczekiwanie zaangażowania na szeroką skalę jest w obecnej rzeczywistości utopią. Cieszmy się jednak z tego, że w naszym mieście funkcjonuje grupa ludzi, którzy chcą swój czas dla małej Ojczyzny, jaką jest Bydgoszcz, poświęcić. Nie wykorzystanie tego potencjału byłoby marnotrawstwem, bo nawet jeśli to grono poświęci wspomnianą symboliczną godzinę w tygodniu dla Bydgoszczy, a widząc zapał niektórych, może być to zaangażowanie szersze, to jesteśmy dla miasta wstanie zdziałać wiele. Wspomniane na początku spotkania poświęcone SKM, przedstawiam tylko jako przykład. Warto podkreślić dodatkowo chociażby to, że w ostatnim czasie, w różnego rodzaju konsultacjach społecznych, z Bydgoszczy napływało dość dużo wniosków. W ostatnich nad Planem Spójności Komunikacyjnej Drogowej i Kolejowej, które ogłosił Urząd Marszałkowski, byliśmy najbardziej aktywną grupą. To daje podwaliny, do budowania lokalnego republikanizmu.

,,Ustrój republikański opiera się na obywatelach specjalnego rodzaju – na republikanach. Na ludziach odpowiedzialnych za swój kraj. Światłych, obdarzonych wysoką kulturą polityczną, zdolnych do ofiar” – pisze w książce ,,Sarmacki Republikanizm” Jakub Witczak.

,,Mam obowiązki polskie, są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka” – Roman Dmowski.

Udział w rządzeniu przypadał z reguły elicie danej społeczności. Dość często komentując lokalną politykę, osoby pełniące mandaty radnych i posłów nazywamy elitami. Do tej elity w mojej opinii należy jednak również zaliczyć, tych wszystkich którzy chcieliby uczestniczyć w procesie budowania pomyślności Bydgoszczy. Dzisiaj o przynależności do elity nie decyduje już właściwie pochodzenie, powinno natomiast wewnętrzne poczucie zaangażowania. Każdy ma zatem możliwość w tej elicie się znaleźć, oczywiście pod warunkiem respektowania ,,kultury politycznej.

Teoria i praktyka

Patrząc już na grunt bydgoski, to wbrew pozorom granica pomiędzy rozważaniami teoretycznymi, a praktycznym ich realizowaniem jest dość cienka. Strona społeczna prezentuje coraz większą wartość merytoryczną, z tego też powodu zauważam coraz większe zainteresowanie radnych, którzy chcieliby dobre pomysły wdrażać. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy dopiero na początku pewnego procesu. Apeluje zatem do przewodniczących komisji merytorycznych Rady Miasta o większą wolę współpracy z ,,republikanami” reprezentującymi organizacje społeczne, aby stopniowo również ich propozycje stały się elementem merytorycznych dyskusji na posiedzeniach komisji. Na takiej współpracy zyskamy bowiem wszyscy. Z drugiej strony wymagać musimy jednak też kultury politycznej i odrzucenia demagogi i populizmu. Jak bowiem pisze na łamach ,,Nowej Konfederacji” Stefan Sękowski:

,,Chcesz realizować szeroko pojęty program inwestycji publicznych? Nie ma spraw, ale licz się z tym, że jeśli nie skombinujesz odpowiednich do tego celu środków, zadłużysz kraj.”

,,Bydgoski republikanizm” może stać się quazi nurtem politycznym. Gdyby oprzeć go jeszcze na twardym fundamencie, mam tutaj na myśli podparcie się etosem bydgoskiego samorządu okresu międzywojennego, to niewykluczone, że osiągnęlibyśmy wartościową ewolucje życia publicznego.

Łukasz Religa