Model funkcjonowania kraju libereckiego

Fot: Bernd Gutte / Wikipedia

Fot: Bernd Gutte / Wikipedia

Ten tekst nie będzie dotyczył bezpośrednio Bydgoszczy, ani województwa kujawsko-pomorskiego. Model funkcjonowania tego województwa w północnych Czechach, tuż przy granicy z Polską, szczególnie w zakresie organizacji transportu publicznego, jest wart zainteresowania.

W piątek w Warszawie odbywała się konferencja zorganizowana przez Centrum Zrównoważonego Transportu. Gościł na niej Jiri Hrubon, reprezentujący Korid – spółkę odpowiadającą za organizację transportu zbiorowego w Liberecký kraj.

Zacznę jednak od porównania województwa libereckiego z kujawsko-pomorskim. Liczy ono 428 tys. mieszkańców, czyli jest ponad czterokrotnie mniejsze od naszego. Gęstość zaludnienia jest z kolei dwukrotnie mniejsza. Największym miastem jest Liberec, który znany w Polsce jest na pewno kibicom skoków narciarskich. Miasto zamieszkuje 106 tys. mieszkańców, czyli stolica kraju libereckiego jest ponad trzykrotnie mniejsza od Bydgoszczy i dwukrotnie od Torunia. Region charakteryzuje się wysokim bezrobociem na peryferiach, w szczególności w północnej części. W tym miejscu mamy zatem podobny problem jaki występuje w kujawsko-pomorskim.

Duża część mieszkańców dojeżdża do pracy w Libercu. Linie kolejowe nie posiadają jednak elektryfikacji i są jednotorowe. Dodatkowo jest to region typowo górski. W Polsce mamy do czynienia w porównaniu z krajem libereckim z luksusem, ale to Czechom wcale nie przeszkadza w organizacji sprawnego transportu. Największym ośrodkiem położonym na północ od Liberca jest Frydlant liczący 7 tys. mieszkańców (dla porównania Szubin liczy 9 tys.). Z Frydlantu do Liberca jeździ dziennie około 14 par pociągów, w szczycie co 30 minut. Frydlant pełni zatem rolę hubu przesiadkowego, bowiem mieszkańcy mniejszych miejscowości przesiadają się w tym miasteczku na pociągi do Liberca. Co trzeba tutaj wskazać, że ma miejsce bardzo dobra korelacja tych kursów, stąd też przesiadki są wygodne. Za wypracowanie takich rozkładów jazdy odpowiada właśnie spółka Korid którą reprezentował w Warszawie Jiri Hrubon.

Z Frydlantu pociągi jeżdżą również mniej więcej co godzinę do Černous, co dwie godziny (w szczycie co godzine) do Jindruchovic, po drodze mijając Nove Mesto. O ile Nove Mesto liczy około 3,8 tys. mieszkańców, to pozostałe miejscowości są wioskami. W przypadku Černous jest to niecałe 400 mieszkańców. Do tej miejscowości pociągi z Frydlantu docierają jednak częściej niż z Bydgoszczy do liczącego ponad 60 tys. mieszkańców Inowrocławia.

Faktem jest natomiast, że wysokość subwencji ze środków publicznych do utrzymania transportu zbiorowego w kraju liberackim jest wyższa. Hrubon w swojej prezentacji wspomniał kwotę 22 mln euro rocznie, czyli podobnie ile wydaje kujawsk-pomorskie. Z racji większej liczby mieszkańców płacimy jednak ok. 4 mniej. W Czechach ustawa wymaga jednak zapewnienia mieszkańcom porządnej komunikacji miejskiej. Gdy spojrzymy u nas na powiat sępoleński, gdzie uczniowie do szkół sami organizują sobie dojazdy samochodami, to można stwierdzić, iż cywilizacyjnie jesteśmy nieco za Czechami.

Tak jak wspomniałem kraj liberecki zamieszkuje 428 tys. mieszkańców. Spółka Korid zapewniła system umożliwiający rozliczanie się z przejazdów przez pasażerów za pomocą bezdotykowych kart chipowych. Funkcjonuje ich w obiegu ok. 120 tys., zatem co czwarty mieszkaniec województwa korzysta z komunikacji zbiorowej. Korid wprowadził taryfę relacyjną, stąd też nieważne jakim środkiem transportu, pociągiem czy autobusem pokonanym dany odcinek, to cena podróży będzie taka sama.

Na koniec trzeba wskazać, że Czesi według statystyk zarabiają lepiej od Polaków, ceny biletów są jednak niższe niż w Polsce.

Łukasz Religa