Budżet obywatelski nazywajmy po imieniu – to ochłap dla mieszkańców

BBO_Głosowanie_500_tcm74-210189Równo przed rokiem wyraziłem swój sceptycyzm wobec funkcjonowania Bydgoskiego Budżetu Obywatelskiego. Przez ten rok w tym przekonaniu utwierdziłem się jeszcze bardziej i uważam, że jest to najlepszy moment, aby rozpocząć dyskusję na temat tego, aby od tej formy partycypacji mieszkańców w podejmowaniu decyzji odejść i poszukać czegoś bardziej praktycznego.

Uchwalony na rok 2016 budżet miasta zakłada wydatki na poziomie 1,8 mld zł, z tego 5 mln zł mają rozdzielić mieszkańcy w ramach budżetu obywatelskiego. Nie jest to nawet 0,5% wydatków miasta ze wspólnej kasy, stąd też uważam, że nie jest moralne promowanie tej formy partycypacji mieszkańców w tworzeniu budżetu miasta. To trochę tak jakby ochłapem w postaci 5 mln zł odwrócić uwagę bydgoszczan pozostałych 1,8 mld zł.

Żeby być jednak uczciwym, w dużej mierze wydatki z budżetu miasta to wykonywania zadań bieżących, stąd też wydatki majątkowe to 412 mln zł (zgodnie ze stanem budżetu w dniu uchwalenia). Przy tej kwocie 5 mln zł, cały czas nie robi jednak wrażenia, gdyż jest to nieco ponad 1% wszystkich wydatków majątkowych.

Na dodatek przy tak małej kwocie, swoboda działania mieszkańców jest mocno ograniczona, bowiem zgłaszane projekty inwestycyjne przejść muszą weryfikację przez urzędników. Przy weryfikacji często dochodzi do zgrzytów. Dopiero później obywatele mogą decydować w głosowaniu.

Mamy zatem do czynienia z dość mocno upośledzoną obywatelskością. W brazylijskim Porto Alegre budżet obywatelski ma już ćwierćwieczną tradycję. Tam w oparciu o delegatów Rad Osiedli tworzy się Rada Budżetu Obywatelskiego, która dokonuje weryfikacji projektów zgłaszanych przez mieszkańców. Czyli weryfikacji dokonują nie urzędnicy ale delegaci mieszkańców.

Nie trzeba daleko szukać

Na temat zagranicznych praktyk można rozpisywać się wiele. Chociażby spójrzmy na Szwecję, kraj uchodzący za jeden z najbardziej obywatelskich w Europie, a budżety obywatelskie nie są w nim zbyt popularne.

Chciałbym jednak w kilku zdaniach wspomnieć o Inowrocławiu, gdzie również typowy budżet obywatelski nie funkcjonuje, o co zabiega inowrocławska opozycja. Nie oznacza to jednak wcale, że inowrocławianie nie mogą partycypować przy tworzeniu budżetu. W pierwszej połowie września Urząd Miasta Inowrocławia zakończył przyjmowanie propozycji mieszkańców do budżetu miasta na rok 2017. Po weryfikacji, również przez urzędników, propozycje mieszkańców mają szansę zostać ujęte w dokumencie budżetowym. Ma to na pewno jeden atut, propozycje mieszkańców nie muszą się ograniczać do małych zadań jak budowa placu zabaw, ale mogą być to większe projekty jak chociażby remont czy przebudowa ważnej dla społeczności drogi. W bieżącym roku, w Inowrocławiu zrealizowano kilka remontów dróg, które na tej drodze wskazali inowrocławianie.

Mieszkańcy Inowrocławia w ten sposób zdecydowali o wykorzystaniu 2 mln zł, gdy wydatki budżetu miasta na rok 2016 wynieść mają (wedle uchwały przyjętej w grudniu) 236 mln zł, zaś wydatki majątkowe to kwota 15,6 mln zł. Inowrocławianie partycypują zatem przy ustalaniu wydatków budżetowych na poziomie kilkunastu procent, gdy bydgoszczanie na nieco ponad jednym procencie.

Przyjmowanie propozycji budżetowych we wrześniu ma jeszcze jedną ważną zaletę. Oczekiwania te urzędnicy tworzący dokument budżetowy, mogą uwzględnić już na wczesnym etapie. Wprowadzanie poprawek w momencie gdy już mamy projekt budżetu jest znacznie trudniejsze. Przed rokiem prawie wszystkie poprawki budżetowe bydgoskich radnych, również składane niekiedy na prośbę mieszkańców i organizacji społecznych, zostały przez prezydenta odrzucone z powodów formalnych – źle wskazanego źródła finansowania. Wskazanie finansowania jest znacznie łatwiejsze w momencie opracowywania projektu budżetu, niż bezpośrednich prac w nim. Przynajmniej tak to wygląda w praktyce samorządowej.

Nie sugeruje bezpośredniego skopiowania na grunt bydgoski rozwiązania z Inowrocławia, bowiem i tamten model można by dopracować. Warto podjąć już na poważnie debatę o tym, jak mieszkańcy powinni partycypować w tworzeniu budżetu. Nie ma sensu natomiast obecnej formy budżetu obywatelskiego traktować jako poważne, szczególnie, że trochę uwłaszcza ona w godność bydgoskich podatników!

Łukasz Religa