Karta Bydgoszczanina – czas wrócić do tematu

Prezydent Inowrocławia prezentuje kartę. Fot: UM Inowrocław

Prezydent Inowrocławia prezentuje kartę.
Fot: UM Inowrocław

Wprowadzenie w Bydgoszczy karty upoważniającej mieszkańców do dodatkowych ulg proponowaliśmy już w 2014 roku. Propozycja nie spotkała się jednak z większym zainteresowaniem samorządowców. W ostatnim czasie inne miasto z regionu wprowadziło Kartę Inowrocławianina, stąd też chcemy wrócić do propozycji.

Karta Inowrocławianina upoważnia posiadacza do 10% ulgi w komunikacji miejskiej, w miejskiej instytucji kultury oraz do bezpłatnego wstępu na taras tężni solankowej. Nie jest to jednak działanie pionierskie bowiem od kilku lat funkcjonuje już Karta Warszawiaka.

Oddziaływanie na obszar funkcjonalny Bydgoszczy jest znacznie większe od Inowrocławia, skąd też Karta Bydgoszczanina mogłaby odgrywać dość dużą rolę w kształtowaniu polityki miejskiej. Proponując kartę nie mamy na celu obradowania jakiejś grupy społecznej (w tym wypadku bardzo dużej) dodatkowymi przywilejami, ale chcemy osiągnąć konkretne efekty gospodarcze, a nawet polityczne.

Warunkiem koniecznym do uzyskania Karty Bydgoszczanina powinno być płacenie podatku dochodowego w Bydgoszczy. Zgodnie z ordynacją podatkową od tego, gdzie płacone są podatki, zależą dochody poszczególnych samorządów. Dlatego uważamy, że ulgi w komunikacji miejskiej powinny być znacznie wyższe niż Inowrocławiu i wynosić przynajmniej 20%, a być może nawet i 30%, tylko wówczas możemy odczuć pożądany efekt. Być może odbędzie się to kosztem podniesienia cen biletów dla osób nieposiadających Karty Bydgoszczanina.

Bydgoszczanin płaci podwójnie

Ta propozycja byłaby jak najbardziej sprawiedliwa, w przeciwieństwie do obecnie funkcjonującego systemu. Wszyscy płacimy bowiem te same ceny biletów niezależnie od tego czy jesteśmy zameldowani w Bydgoszczy i tu płacimy podatki, czy wspieramy swoimi podatkami którąś z gmin podmiejskich. Komunikacja miejska w Bydgoszczy jest w około połowie dofinansowywana z budżetu miasta, czyli z podatków płaconych przez bydgoszczan. Wyjaśniając w dużym uproszczeniu – osoba zameldowana w Bydgoszczy płaci zarówno za bilet oraz dokłada ze swoich podatków do utrzymania komunikacji miejskiej.

Sąsiednie gminy, których mieszkańcy korzystają z bydgoskiego systemu transportowego nie dokładają do komunikacji miejskiej, przez co np. mogą utwardzić większą liczbę dróg lokalnych.

Oczekiwane efekty

Wprowadzenie dodatkowej ulgi dla posiadaczy Karty Bydgoszczanina sprawi, iż opłacalne stanie się jej posiadanie. Można spodziewać się, że osoby zameldowane pod Bydgoszczą będą starały się przemeldować, przez wzrosną wpływy do budżetu miasta Bydgoszczy. To jest też główny cel tej inicjatywy.

Przykład warszawski pokazuje, iż część podmiejskich samorządów podjęło z władzami stolicy negocjacje, aby również ich mieszkańcy korzystali z Karty Warszawiaka. Wiązało się to jednak z partycypacją tych samorządów w kosztach utrzymania warszawskiej komunikacji miejskiej.

Konstrukcja okręgów wyborczych do Sejmiku Województwa jest obecnie dla Bydgoszczy niekorzystna. Miasto Bydgoszczy uchodzi za jeden okręg, gdy dla przykładu Toruń tworzy okręg wraz z powiatem toruńskim i chełmińskim. Obecnie notujemy tendencję wyludniania się z miast na tereny podmiejskie, co doprowadziło do utraty jednego mandatu radnego przez Bydgoszcz na rzecz Torunia. Mieszkańcy Bydgoszczy w dużej mierze przemeldowali się do powiatu bydgoskiego, który stanowi osobny okręg. Toruń zaś nie odczuwa w żadnym stopniu pod względem wyborczym przeprowadzek do powiatu toruńskiego. Karta Bydgoszczanina mogłaby być skutecznym narzędziem przeciwdziałaniu temu niekorzystnemu dla miasta zjawisku – i tutaj mamy do osiągnięcia cel polityczny. Toruń nie będzie miał zbytnio pola do manewru po takim ruchu Bydgoszczy, gdyż Kartą Torunianina byłby wstanie przyciągnąć głównie mieszkańców powiatu toruńskiego, z którym miasto i tak tworzy wspólny okręg wyborczy.

Łukasz Religa

O karcie pisaliśmy już w 2014 roku – Dajmy dodatkowe ulgi bydgoszczanom w komunikacji miejskiej