Czy jako bydgoszczanie powinniśmy się cieszyć z Konwencji AGN?

normal_brdyujscie-003W lutym weszła w życie ustawa o ratyfikacji europejskiego porozumienia w sprawie głównych śródlądowych dróg wodnych (AGN). Wdrożenie zapisów Konwencji AGN w praktyce doprowadzi do obniżenia w pewnym sensie prestiżu Bydgoszczy, która dzisiaj jest skrzyżowaniem dwóch dróg wodnych E40 i E70. Z tego też powodu jako bydgoszczanin, po ratyfikacji tej konwencji jestem lekko rozdarty.

Na początek warto przedstawić kluczowe zapisy Konwencji jeżeli chodzi o Polskę. Rząd Polski (właściwie rządy, bo są to cele stawiane na długie lata) zobowiązuje się doprowadzić do przynajmniej IV klasy żeglowności drogi wodne E40 i E70. Konwencja nie wskazuje jednak żadnych konkretnych terminów, może zatem to nastąpić nawet za 100 lat. Pojawiają się dodatkowo zapisy wskazujące potencjalną lokalizację portów śródlądowych o znaczeniu międzynarodowym. W tym zestawieniu potowym znajduje się się również Bydgoszczy. Nie jest to jednak nic nowego, ale przepisanie założeń chociażby z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie wyznaczenia węzłów w sieci TEN-T oraz rządowa Strategia Rozwoju Transportu do roku 2030. Do Konwencji AGN przepisano zatem tylko zapisy z innych dokumentów strategicznych.

Jeżeli chodzi o drogę wodną E40 (Wisła od Trójmiasta do Warszawy, a dalej Narwia i Bug do granicy z Białorusią) postawiono już perspektywę kaskadyzacji w ciągu 20 może 30 lat. W przypadku drogi wodnej E70 (Noteć i Kanał Bydgoski) sprawa jest nieco mniej priorytetowa i dopiero za jakieś 2-3 lata poznamy w ogóle koncepcję jej przebiegu. Zaniedbana planistyczne z przeszłości, o czym pisałem nie tak dawno w kontekście niezrealizowanych planów północnego obejścia Bydgoszczy oraz kwestie związane z ochroną zabytków sprawiają, że najprawdopodobniej zostanie zmieniony w ogóle jej przebieg. W obecnej formie uzyskanie IV klasy żeglowności jest właściwie niemożliwe, ministerstwo dąży zaś nawet do V klasy. Minister Jerzy Materna wspominał nawet publicznie o rozważanym przebiegu przez Poznań i Włocławek. W praktyce zatem doprowadzenie drogi wodnej E70, do czego zobowiązuje Polskę Konwencja AGN.

Daleki jestem od krytyki polityków, którzy popierali ratyfikację Konwencji AGN, bowiem mimo wszystko należy wyżej stawiać interes całego kraju od sprawy dla Bydgoszczy tylko prestiżowej. W szczególności, że sami po części jesteśmy sobie winni, przez dziesiątki lat zaniedbując temat potrzeby poprawy żeglowności na tej drodze wodnej. W tym miejscu zadać można jednak pytanie – czy w interesie Polski było ratyfikowanie tej Konwencji? A może jeszcze inaczej – co Polsce po AGN? Najprostszą odpowiedzią będzie – nic!

Jak już wspomniałem Konwencja AGN nie wskazuje zarówno terminów doprowadzenia dróg wodnych w Polsce E30, E70 oraz E40 (Odra) do IV klasy żeglowności. Nie przewiduje również żadnych sankcji, gdyby ratyfikacja tej konwencji była martwym gestem. W końcu najważniejsze, nie niesie żadnych pieniędzy Polsce na poprawę stanu żeglowności polskich rzek. Jest to tylko pusta deklaracja.

Jako bydgoszczanin nie napiszę jednak, że jest to dla mojego miasta korzystna ratyfikacja. Choć takie opinie publicznie wygłaszali niektórzy bydgoscy politycy. Pewnie w momencie ratyfikacji AGN nie do końca zdawali sobie sprawę, że jej zapisy doprowadzić mogą do pozbawienia Kanału Bydgoskiego i Brdy znaczenia międzynarodowego. Obrazuje to jednak dobitnie inny problem – nie potrafimy patrzeć w przyszłość. Droga wodna E70 przez centrum Bydgoszczy będzie przebiegać jeszcze przez dziesiątki lat, bowiem tyle czasu zajmie zbudowanie nowego połączenia Odry z Wisłą w przynajmniej IV klasie żeglowności. Wówczas odpowiedzialność za Bydgoszcz przejmą zaś już kolejne pokolenia.

Łukasz Religa