Obywatele na Radzie Miasta głosu już nie mają

DSC00339Jeszcze nie tak dawno w dyskusjach w tematach ważnych dla miasta lub części mieszkańców, rzeczą normalną było zabieranie głosu przez obywateli na sesji Rady Miasta Bydgoszczy, tuż po dyskusji przez radnych. Tak było za czasów przewodniczącego Romana Jasiakiewicza chociażby w sprawie tworzenia ZIT z Toruniem, gdy strona społeczna otrzymała możliwość wyrażenia swojego niezadowolenia wobec niekorzystnej dla Bydgoszczy formy związku z naszym wschodnim sąsiadem.

Inną budzącą emocje dyskusją była zmiana nazwy mostu z im. Lecha Kaczyńskiego na Most Uniwersytecki. Jasiakiewicz dopuścił wówczas do głosu wszystkich zainteresowanych jego zabraniem mieszkańców. Wystąpienia były w głównej mierze emocjonalne, ale można powiedzieć, że każdego wysłuchano.

Piszę w czasie przeszłym, bowiem kilka dni temu przy innym dość emocjonalnym temacie, jak zgoda Rady Miasta na postawienie pomnika Żołnierzy Wyklętych, część radnych oczekiwała zabrania głosu przez historyka dr Marka Szymaniaka. Prośby jednak przewodniczącego Zbigniewa Sobocińskiego nie ruszyły i Szymaniak głosu zabrać nie mógł. To jest akurat najświeższy przykład, bowiem tego typu sytuacji było więcej – chociażby w kwestii przenosin szkoły fryzjerskiej z ulicy Nakielskiej, gdy głos chciała zabrać przedstawicielka samorządu uczniowskiego. Przewodniczący Rady Miasta Bydgoszczy uznał, że radni mogą zdecydować o przyszłości uczniów, nie dając nawet możliwości zaprezentowania swoich poglądów przez tych uczniów.

Z punktu widzenia Regulaminu Rady Miasta Bydgoszczy kwestia zabierania głosu przez mieszkańców w trakcie omawiania punktów posiedzenia nie jest unormowana. Dużo zatem zależy od tego jakie podejście ma przewodniczący Rady Miasta Bydgoszczy. Regulamin przewiduje jedynie możliwość umieszczenia w porządku obrad tzw. wystąpienia obywatelskiego, którego chęć należy zgłosić na 14 dni przed sesją. Taka forma jednak nie daje stronie obywatelskiej szans na równoprawny udział w dyskusji nad burzliwą sprawą. Porządek obrad znany jest zazwyczaj dopiero na 7 dni przed sesją, stąd też gdyby pojawił się w nim ważny dla mieszkańców punkt, to będąc formalistą, nie będzie możliwe dochowanie 14 dniowego terminu zgłoszenia.

Zasady z sejmiku

Tak jak już wspomniałem za czasów przewodniczącego Jasiakiewicza sprawa wystąpień mieszkańców była traktowana bardziej liberalnie. Nowe zasady przypominają mi bardziej Sejmik Województwa w Toruniu, gdy swego czasu pomimo próśb bydgoskich radnych, nie pozwolono zabrać głosu, w sprawie uchwał krajobrazowych, dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Bydgoszczy, która chciała przedstawić stanowisko bydgoskiego samorządu. Radni nie znając wątpliwości bydgoskiego MPU uchwały przyjęli, później prezydent Bydgoszczy zdecydował o ich zaskarżeniu do sądu, a ten ostatecznie je unieważnił. Można by zaoszczędzić podatnikom kosztów pracy sądów, gdyby sejmik funkcjonował bardziej demokratycznie. Nie mówiąc już o wielomiesięcznym okresie niepewności, czy zapisy zakazujące inwestowania nad Brdą będą obowiązywać, co przynieść mogło trudne do policzenia straty gospodarcze.

Łukasz Religa