Upadek PESA byłby ciosem dla tzw. planu Morawieckiego

Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju to w przypadku rządu Beaty Szydło kluczowy dokument strategiczny. Zaangażowanie osobiste premiera Mateusza Morawieckiego w pomoc bydgoskiej PESA w przywrócenie płynności finansowej nie powinno dziwić, bowiem jej upadek mógłby położyć na łopatki program strategiczny roboczo nazwany Luxtorpeda 2.0.

Program flagowy Luxtorpeda 2.0 opierać ma się na rozwoju w trwającej perspektywie finansowej Unii Europejskiej kolei aglomeracyjnych. W szczególności wskazywana jest potrzeba rozwoju przewozów aglomeracyjnych pomiędzy Łodzią i Warszawą. Ministerstwo Rozwoju chce, aby przy okazji rozwijania oferty przewozów aglomeracyjnych, korzyści odniosły polskie firmy produkujące tabor kolejowy, pośrednio będą to korzyści całej polskiej gospodarki. Dlatego Narodowe Centrum Badań i Rozwoju dofinansowywać będzie projekty badawcze związane z wdrażaniem innowacji.

W dalszym etapie duże fundusze z Unii Europejskiej miałyby zostać przeznaczone na produkcję nowoczesnego taboru dla polskich aglomeracji, na czym zarobiłby polski sektor taborowy. Docelowo pod uwagę brana była tutaj również PESA.

Problemy bydgoskiej spółki mogą te założenia jednak pokrzyżować. PESA jest bowiem jednym z wiodących polskich producentów taboru. Z tego też powodu w próbę pomocy spółce zaangażował się osobiście wicepremier Mateusz Morawiecki. Nie jest to jednak zadanie proste, bowiem PESA jest spółką prywatną na którą możliwości wpływania rządu są mocno ograniczone. Dodatkowo podejmowane przez Ministerstwo Rozwoju działania muszą być bardzo ostrożne, aby nikt nie zarzucił Polsce ingerencji w rynek, poprzez nieuzasadnioną publiczną pomoc dla jednego z podmiotów gospodarczych.

Pierwszym celem będzie przywrócenie PESA płynności finansowej, dlatego wicepremier podjął działania na rzecz utworzenia konsorcjum banków, które miałyby udzielić specjalnego kredytu. Jak to się uda, przyjdzie etap być może jeszcze bardziej trudny, czyli przeprowadzenie restrukturyzacji spółki. Tutaj dużo zależeć będzie od prywatnych właścicieli PESA.

Łukasz Religa