To już dwa lata kadencji parlamentu

DSC04005Dokładnie 12 listopada 2015 roku odbyło się ślubowanie posłów VIII kadencji Sejmu Rzeczypospolitej. Półmetek wydaje się dobrym momentem na podsumowanie, czy dla Bydgoszczy był to korzystny okres, jakie cele strategiczne dla miasta udało się zrealizować, czy zapadły również niekorzystne decyzję. Nie będę się skupiał tylko na ocenie rządów premier Beaty Szydło, ale na działalności wszystkich bydgoskich parlamentarzystów. Półmetek kadencji to też bowiem dobry czas, aby wskazać płaszczyzny, które zostały zaniedbane.

W najbliższym czasie zapewne pojawią się sprawozdania autorstwa lokalnych posłów, w których nie zabraknie chociażby chwalenia się programem Rodzina 500+. Ocenianie tej działalności wydaje się jednak trochę nie do końca sprawiedliwe, bowiem nie oszukujmy się, że to nie jest to koncepcja autorstwa żadnego z bydgoskich posłów, więc zasługi się tutaj ograniczają jedynie do podniesienia ręki w głosowaniu ,,za”. Dodatkową mobilizacją do głosowania ,,za” mogła być również świadomość kary finansowej za złamanie dyscypliny klubowej.

Wróćmy jednak do sedna – gdy w 2015 roku trwała na dobre kampania wyborcza, w naszej bydgoskiej przestrzeni wyborczej pojawiało się kilku priorytetów, na trwającą kadencję. To też na nich chciałbym skupić swoją ocenę.

Drogi i kolej

Zacznijmy od infrastruktury – tutaj za najwyższy priorytet należy postawić budowę dróg ekspresowych S-5 i S-10. O ile w przypadku pierwszej właściwie realizacja ,,fizyczna” inwestycji się rozpoczęła, to z drogą S-10 jest duży problem. Część bydgoskich posłów PiS twierdzi, że nie ma żadnego zagrożenia, gdy z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa Rada Miasta Bydgoszczy otrzymuje informację, iż co prawda jest pomysł na znalezienie finansowania dla odcinka Bydgoszcz – Toruń, ale nie ma pewności, iż uda się go zrealizować. Nie mówiąc już o pozostałych odcinkach S-10, w tym równie dla nas ważnego Bydgoszcz – Piła na Szczecin, który znalazł się jeszcze dalej na liście inwestycji. Wydaje się zatem, że tematyka drogi ekspresowej S-10 będzie w drugim półmetku kadencji dominować.

Nieco optymistycznie wygląda kwestia inwestycji kolejowych. Obecnie jadąc pociągiem do Warszawy musimy liczyć się z utrudnieniami, ale to jest też dowód, iż prace na linii kolejowej nr 18 (odcinek Toruń – Włocławek – Kutno) idą pełną parą. Trwają pracę również nad przygotowaniem modernizacji linii kolejowej nr 131 (Bydgoszcz – Tczew) do 200 km/h, to jest kolejna dobra wiadomość. Najważniejszą inwestycją kolejową wydaje się natomiast modernizacja linii kolejowej nr 201 w ciągu od Maksymilianowa do Gdyni. Będzie to kluczowy w korytarzu TEN-T Bałtyk – Adriatyk szlak łączący z trójmiejskimi portami morskimi. Oczywiście plany te w dużej mierze powstały już w poprzedniej kadencji, za rządów PiS zaczęto jednak planować stworzenie alternatywnych szlaków w rejonie Borów Tucholskich, dzięki czemu być może do Tucholi uda się dojechać linią zeelektryfikowaną.

Zbyt mało uwagi w naszej opinii poświęcają natomiast parlamentarzyści linii kolejowej nr 18 na zachód od stacji Bydgoszcz Główna. PKP PLK co prawda nie wyklucza, że uda się wykonać pewne modernizację, ale nic nie jest pewne. Do tego dochodzi potrzeba elektryfikacji odcinka Piła – Krzyż linii nr 203, dla lepszej komunikacji ze Szczecinem. Obecny rząd rozpoczął pracę nad opracowaniem studium wykonalności dla tego korytarza na zachód od Bydgoszczy, ale zainteresowanie naszych parlamentarzystów wydaje się dość małe. W naszej opinii zachodni odcinek linii kolejowej nr 18 oraz 203 będzie wymagał w drugim półmetku kadencji największego zainteresowania.

Do tego dochodzi kwestia powstania węzła multimodalnego. Co może cieszyć, to na pewno jednoznaczne stanowisko zarówno ministerstwa oraz wojewody, iż powinien on zostać ulokowany w Bydgoszczy. Jak wiemy Urząd Marszałkowski w Toruniu żongluje sprawą, wprowadzając w grę również lokację w Solcu Kujawskim. Na chwilę obecną wygląda to jednak tak, iż sprawy idą w dobrym kierunku. Dla węzła multimodalnego dobrze byłoby zawalczyć również o zachodni odcinek linii kolejowej nr 18 oraz 203, wtedy obsługiwać mógłby on również porty morskie w Szczecinie i Świnoujściu.

Metropolia

Za jeden z priorytetów na początku kadencji stawiano uporządkowanie polityki metropolitalnej. Uchwalona przez poprzedni rząd ustawa nie była dla Bydgoszczy aż tak korzystna jak przedstawiają to niektórzy politycy, bowiem tworzone metropolie miały być w oparciu o zapisy Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju do 2030 roku, która powstała za czasów I rządu Donalda Tuska. Zapisy mówiły wprost o tworzeniu metropolii bydgosko-toruńskiej. Stąd też ostateczne wyłączenie ustawy z obiegu dla Bydgoszczy nie stało się krzywdą, a być może nawet w perspektywie czasu okaże się to korzystny ruch.

Pozostaje jednak pytanie – co w zamian? Bowiem Bydgoski Obszar Funkcjonalny potrzebuje większej integracji. Dobrze byłoby stworzyć narzędzia ułatwiające funkcjonowanie obszaru metropolitalnego Bydgoszczy. Na to na razie w Bydgoszczy nie ma nikt pomysłu. Pojawiła się koncepcja, po części przez nas zainicjowana, aby wzorować się na projekcie stworzonym dla Warszawy i połączy powiat ziemski bydgoski z Miastem Bydgoszcz (tylko w zakresie funkcji powiatowych). Część polityków Zjednoczonej Prawicy takie rozwiązanie poparła, ale również w tym obozie były głosy przeciwne. Potem właściwie dyskusja metropolitalna umarła.

Inne sprawy

Za sukcesy obecnej kadencji można uznać na pewno ulokowanie w Bydgoszczy kierownictwa Krajowej Administracji Skarbowej oraz utworzenie Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Bydgoszczy. Ten drugi sukces jest jednak połowiczny, bowiem jak wynika z projektów rozporządzeń, nie będzie to znaczący RZGW, a w Bydgoszczy nie powstanie nawet Zarząd Zlewni, który według nowego prawa wodnego odpowiedzialny będzie za wydawanie pozwoleń wodno-prawnych. Zarząd Zlewni powstanie chociażby w Toruniu i we Włocławku. Utworzenie w Bydgoszczy RZGW będzie miało zatem głównie wymiar prestiżowy.

W okresie kampanii wyborczej dużo się też mówiło o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Zebrano ponad 160 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, który od 1,5 roku leży nieruszany w komisjach. Sprawy nie chcą ruszać zarówno politycy partii rządzącej oraz największej siły opozycyjnej, którzy zresztą sami zainicjowali zbiórkę podpisów, jak można przypuszczać robiąc z akcji obywatelskiej pomysł na swoją kampanie wyborczą. Dzisiaj wszyscy zdają sobie sprawę, że większość parlamentu niezależnie od przynależności partyjnej, tą inicjatywę po prostu odrzuci. Osoby zbierające podpisy mogą czuć się zatem oszukane przez polityków.

Ostatnie miesiące należy zaliczyć za to jako dobry okres dla zakładów zbrojeniowych ulokowanych w Bydgoszczy (głównie WZL nr 2 oraz Belma), które mają szansę dzięki obecnej polityce Ministerstwa Obrony Narodowej na dynamiczny rozwój.

Łukasz Religa