Bydgoszcz w sieci Kolei Dużych Prędkości w świetle analiz z 2011 roku

kdp5W ostatnim czasie ponownie rozgorzały dyskusję na temat budowy Kolei Dużych Prędkości, głównie za sprawą podjęcia przez rząd działań na rzecz powstania Centralnego Portu Lotniczego. W Bydgoszczy z kolei duże emocje budzi mapa potencjalnego przebiegu, którą opublikował jeden z portali branżowych. Na podstawie jakiś danych ta grafika musiała jednak powstać, stąd też przyjrzymy się powstałym dokumentom strategicznym i opracowaniom.

Chciałbym przede wszystkim nawiązać do dwóch opracowań – obowiązującej od 2011 roku Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju do 2030 roku, w której znalazł się plan utworzenia na zachód od Warszawy nowego lotniska (wbrew powszechnej opinii, ten pomysł nie powstał za obecnego rządu) oraz opracowane przez Instytut Rozwoju Kolejnictwa wstępne studium rozwoju Kolei Dużych Prędkości.

Wspomniane opracowanie ,,Kierunku rozwoju kolei dużych prędkości w Polsce” (z 2011 roku). Dokonano w tym zestawieniu stopniowania priorytetów (bez podania przewidywanej perspektywy ich realizacji). Pierwszy etap zakładać miał powstanie słynnego ,,Y” łączącego Warszawę z Łodzią, Poznaniem i Wrocławiem oraz poprzez dostosowanie Centralnej Magistrali Kolejowej do prędkości powyżej 250 km/h również włączenie do sieci Katowic i Krakowa. Dopiero w późniejszym etapie znajduje się włączenie Pomorza Gdańskiego i Kujaw.

Realizacja tego zamierzenia miała być oparta o budowę zupełnie nowej linii kolejowej nazwanej wówczas Linią Amber: Gdańsk – Warszawa/Łódź/Poznań.

W celu zapewnienia połączenia Trójmiasta z centrum Polski w standardzie kolei dużych prędkości należy przewidzieć budowę nowych odcinków linii. Przy proponowanym układzie można zapewnić obsługę dużych miast: Grudziądz (99 tysięcy mieszkańców), Bydgoszcz (3 59 tysięcy mieszkańców), Toruń (206 tysięcy mieszkańców), Włocławek (118 tysięcy mieszkańców) oraz mniejszych: Kwidzyn i Gniezno – czytamy w opracowaniu.

kdp6

Linia Amber miałaby przebiegać wzdłuż autostrady A1, co wiąże się z ulokowaniem jej po wschodniej stronie Wisły. Mniej więcej na wysokości Aleksandrowa Kujawskiego planowano odbicie dodatkowej nitki w kierunku Bydgoszczy, linia przecinałaby po drodze linie kolejową nr 131 (Bydgoszcz – Inowrocław) i od strony południowej (w okolicach Błonia) docierałaby do Bydgoszczy. Następnie północnym przebiegiem w okolicach Chełmży wbijałaby się do nitki KDP pomiędzy Toruniem i Grudziądzem. W ten sposób KDP utworzyłoby kolejową obwodnicę aglomeracji bydgosko-toruńskiej (pamiętajmy, że w okresie powstawania tego opracowania Bydgoszcz i Toruń planiści traktowali jako planowaną wspólną metropolię; zresztą dokumenty strategiczne jak KPZK2030 zakładają to do dzisiaj). We Włocławku KDP miałoby się rozdzielać na kierunek do Warszawy oraz na Łódź. Z Bydgoszczy natomiast zakładano budowę nowej linii kolejowej do Poznania, przez Gniezno, ale już z ominięciem Inowrocławia.

Zakładano, że przy prędkości 350 km/h podróż z Bydgoszczy do Warszawy trwałaby 1:40 godziny, zaś Poznania 1:10 godziny.

Plany te z punktu widzenia Bydgoszczy wiązały się z pewnym ryzykiem. Mianowicie można było się spodziewać podziału budowy linii Amber na etapy, gdzie w pierwszej kolejności powstałaby nitka Włocławek – Toruń – Grudziądz – Gdańsk, zaś odcinki bydgoskie byłyby realizowane w dalszej przyszłości. Jak budowano autostradę A1 również zakładano, włączenie Bydgoszczy do sieci szybkich dróg poprzez komunikację z węzłami A1 drogami ekspresowymi S-5 i S-10. Pierwsza z drug powstanie kilka lat po oddaniu do użytku S-5, natomiast odnośnie S-10 jej termin realizacji stoi pod znakiem zapytania. Bydgoszcz mogłaby zatem w kwestii Kolei Dużych Prędkości na długie lata pozostać na peryferiach, tak jak ma to teraz miejsce w kwestii szybkich dróg. Z tych planów poprzedni rząd zrezygnował jednak kilka miesięcy później, zostawiając kwestię KDP w zamrażarce.

Temat wznowiło Ministerstwo Rozwoju i Finansów w czerwcu bieżącego roku. Obecnie prowadzone są jednak rozważania głównie wokół ,,Y” i włączenia do KDP Krakowa. Temat północny wydaje się nadal znajdować w zamrażarce.

Łukasz Religa