Po roku funkcjonowania Karty Inowrocławianina

Prezydent Inowrocławia prezentuje kartę.  Fot: UM Inowrocław

Prezydent Inowrocławia prezentuje kartę.
Fot: UM Inowrocław

Wprowadzenie Karty Bydgoszczanina proponowaliśmy już dobry rok temu, póki co nie wywołało to większego zainteresowania bydgoskich samorządowców. Pozwalam sobie wrócić jednak do tego tematu, za sprawą nowych informacji jakimi dysponuje. Są to wstępne szacunki inowrocławskiego ratusza, na temat efektów funkcjonowania takiej karty w Inowrocławiu.

Mechanizm funkcjonowania takiej karty jest prosty – obywatele płacący podatki w wydającej karty gminie otrzymują dodatkowe ulgi, chociażby tańszą komunikację publiczną. Karta zatem ma wymiar premiujący daną postawę. W swoim założeniu karta ma nie generować dodatkowe koszty dla samorządu (choć takie też wystąpią), ale przyciągać nowych podatników do generowania większych przychodów. Z takimi też intencjami kartę wprowadziły duże miasta jak Warszawa czy Poznań.

W stolicy urzędnicy doszli do wniosku, iż koszty utrzymania komunikacji miejskiej nie są rozkładane po równo. Za bilety wszyscy płacili co prawda tyle samo, ale komunikacja nie utrzymuje się tylko z biletów i Miasto Stołeczne Warszawa musi dokładać do niej ze swojego budżetu. Budżet z kolei pochodzi w dużej mierze od podatków płaconych przez warszawiaków. Zdecydowano się zatem wprowadzić Kartę Warszawiaka i dać jej posiadaczom dodatkowe ulgi. Okazało się szybko, iż część podwarszawskich samorządów, chcąc takich samych ulg dla swoich mieszkańców, zgodzili się nawet w partycypować w kosztach utrzymania komunikacji zbiorowej w stolicy. Być może było to też spowodowane obawą, że część mieszkańców postanowi płacić podatki w Warszawie, na czym straciłyby budżety tych gmin. Okazało się bowiem, że Karta Warszawiaka po prostu przyciąga nowych podatników do Warszawy.

W Inowrocławiu liczącym około 70 tys. mieszkańców Karta Inowrocławianina funkcjonuje od roku. Upoważnia ona m.in. do 10% ulgi w komunikacji miejskiej oraz innych korzystnych ofert w miejskich instytucjach, a także coraz większej liczby podmiotów prywatnych. Ze wstępnych szacunków inowrocławskiego ratusza wynika, że pozwoliło to zwiększyć przychody z tytułu podatku PIT o 3,5 mln zł, co stanowi prawie 1% wszystkich przychodów budżetu miasta. Jak jednak skonfrontujemy tą kwotą tylko z przychodami z podatku PIT (w 2018 roku w Inowrocławiu wyniosą one 63,3 mln zł) to jest wzrost o ponad 5%.

W warunkach brytyjskich i amerykańskich Inowrocław mógłby być metropolią, to jednak jego oddziaływanie na otoczenie jest znacznie mniejsze od Bydgoszczy, stąd też wprowadzenia Karty Bydgoszczanina mogłoby przynieść jeszcze wyższe korzyści. 1% w przypadku tegorocznego budżetu Miasta Bydgoszczy to ponad 21 mln zł, czyli prawie koszt budowy Torbydu.

Łukasz Religa