Pojawiła się polityczna wola dla ,,Karty Bydgoszczanina”?

Prezydent Inowrocławia prezentuje kartę.  Fot: UM Inowrocław

Prezydent Inowrocławia prezentuje kartę.
Fot: UM Inowrocław

W ostatnich dniach pojawiła się informacja, iż Kraków wdraża Kartę Krakowiaka, która pozwoli posiadaczowi uzyskać dodatkowe 20% ulgi przy zakupie biletów okresowych w komunikacji miejskiej. O wdrożenie Karty Bydgoszczanina zabiegamy od 2-3 lat, w ostatnim czasie jednak zauważyć można, że do pomysłu przekonało się kilku radnych koalicji rządzącej w Radzie Miasta.

Rozgraniczenie taryf dla mieszkańców Bydgoszczy (uprawnieni do posiadania Karty Bydgoszczanina) oraz mieszkańców pozostałych gmin, ma na celu bardziej sprawiedliwe rozłożenie kosztów utrzymania transportu zbiorowego. Obecnie bowiem wszyscy płacimy za bilety tyle samo, jednakże bydgoszczanie w swoich podatkach dopłacają do kosztów jej funkcjonowania, czyli płacą praktycznie więcej. Karty Bydgoszczanina mogłyby być oczywiście wydawane również mieszkańcom np. Osielska, ale najpierw ten samorząd musiałby w jakimś stopniu dołożyć się do funkcjonowania transportu zbiorowego w Bydgoszczy, z którego wielu mieszkańców tej gminy korzysta.

Jak pokazuje praktyka miast, które tego typu karty wdrożyły, chociażby przed rokiem sąsiedni Inowrocław, takie rozwiązanie ekonomicznie się opłaca, bowiem część osób chcąc mieć uprawnienie do dodatkowej ulgi decyduje się płacić podatki w ośrodku wiodącym, a nie gminie ościennej. Według wstępnych szacunków, już pierwszy rok funkcjonowania Karty Inoworcławianina, przyniósł temu miast wzrost z tytułu podatku PIT powyżej 5%, czyli więcej niż samorząd poniósł z tytułu dodatkowych ulg.

W Bydgoszczy debata o tym czy wszyscy powinniśmy płacić za komunikację miejską po równo, pojawiła się za sprawą dyskusji nad uchwałą wprowadzającą dodatkowe ulgi dla młodzieży szkolnej, z zaznaczaniem iż z ulg będzie mogła korzystać tylko młodzież z Bydgoszczy (której rodzice rozliczają PIT w Bydgoszczy). Zdaniem szefa klubu radnych PiS Mirosława Jamrożego należało ulgami objąć również dzieci z gmin ościennych (prezydent zostawił otwartą furtkę, jeżeli sąsiednie gminy zdecydują się partycypować). Pojawiło się wówczas wiele negatywnych głosów wobec propozycji Jamrożego, ze strony radnych koalicji PO – SLD Lewica Razem, w których podnoszono kwestie które opisuje powyżej. Ostatecznie wniosek radnego PiS-u upadł. Przy tej dyskusji jednak ujawniło się wielu radnych, którzy uważają, że gminy ościenne jeżeli ich mieszkańcy mają mieć podobne ulgi jak bydgoszczanie, powinny w większym stopniu partycypować.

W dyskusjach na Facebook-u pojawiły się nawet wprost kwestie związane chociażby z wdrożeniem Karty Bydgoszczanina. Do zwolenników takiego rozwiązania należy radny Jakub Mikołajczak PO, który uważa jednak, że najpierw należy radykalnie ograniczyć ulgi dla poszczególnych grup społecznych, innym ze zwolenników Karty Bydgoszczanina wydaje się być wiceprzewodniczący Rady Miasta Bydgoszczy Jan Szopiński.

Dużej rewolucji taryfowej możemy się spodziewać w połowie roku. Wdrożony może zostać system elektronicznego rozliczania opłat w zależności od liczby przejechanych przystanków (osoby jeżdżące na krótszych odcinkach mogą dużo zyskać), a także ma być zwiększona dostępność biletów czasowych (w praktyce musiałoby to oznaczać obniżkę ich cen). Warto, aby przy okazji tej debaty na poważnie porozmawiać również o Karcie Bydgoszczanina. Mam tylko jedną obawę – mamy rok wyborczy, stąd też może nie być woli dyskusji na temat większej reorganizacji taryf, bowiem część polityków w pogoni za głosy swojego elektoratu, będzie bronić ulg z których korzystają nieliczne grupy społeczne.

Łukasz Religa