,,Ten, kto przegrał, nie ma prawa żądać, żeby go naśladowano”

ul. Focha (2)Od wielu lat narzekamy na trudne położenie polityczne Bydgoszczy, że z naszymi politykami nikt się nie liczy w kraju. Nikt nie stara się jednak zastanowić dlaczego tak jest oraz wyciągnąć odpowiednich refleksji, aby zmienić to trudne położenie. Chciałbym skupić się dzisiaj na pewnej naszej bydgoskiej przywarze – narzekaniu i lamentowaniu z powodu nie najlepszego losu.

Zadajmy sobie na początku pewne kluczowe pytanie – kogo byśmy wiedzieli najchętniej jako naszego lidera? Osobę zaradną odnoszącą sukcesy, czy kogoś kto się stara, ale zazwyczaj mu się nie udaje. Pytanie wydaje się retoryczne, a odpowiedź na niego oczywista. Ludzie sukcesu będą zawsze kusić naszą podświadomość, bowiem dają większą szansę na sukces podejmowanego przedsięwzięcia, z nimi jako liderami.

Dostrzegam, że w Bydgoszczy mamy skłonności do takiego żalenia się na swój los, co gorsza przed osobami z zewnątrz. Kilka tygodni temu byłem świadkiem spotkania autorskiego z gościem z innego województwa, na którym jedna z osób żaliła się publicznie, że w Bydgoszczy nie udało się przekonać Rady Miasta do zgody na ulokowanie pomnika Żołnierzy Wyklętych na skwerze Leszka Białego. Na tym samym spotkaniu prelegent chwalił działaczy z Dolnego Śląska, którzy oddolną działalnością doprowadzili już do odsłonięcia kilku takich pomników. Tego typu sytuacji można znaleźć dużo więcej – kilka lat temu na sesji sejmiku gościli przedstawiciele jednej z fundacji zajmujących się transportem zbiorowym, którzy przybyli skrytykować plan transportowy jaki uchwalał sejmik. W przerwie mogli nasłuchać się od przedstawiciela z Bydgoszczy, jak to nasze miasto jest ogrywane przez Toruń na każdym kroku i ja z naszym zdaniem nikt się nie liczy. Podejrzewam, że tego typu lament tej pozycji Bydgoszczy nie poprawił, a co najwyżej pogorszył.

Takim nastawieniem politycznie za daleko nie zajdziemy, bo załóżmy teoretycznie powstanie jakiejś ogólnopolskiej struktury na rzecz Żołnierzy Wyklętych, to znacznie wyżej w hierarchii zapewne będą postawieni działacze z Dolnego Śląska, którzy dali się poznać ze skuteczności w działaniu, o mogących tylko ubolewać na swój los bydgoszczan.

,,Ten, kto przegrał, nie ma prawa żądać, żeby go naśladowano” – autorem tych słów jest Roman Dmowski. Padły one podczas spotkania z polskimi emigrantami najprawdopodobniej w Szwecji. Dmowski miał krytykować powstanie styczniowe, co spotkało się z oburzeniem weteranów – Myśmy inaczej działali w 1863 roku, innymi drogami szliśmy do niepodległości! – mówił antykwariusz Bukowski ze Sztokholmu, na co Dmowski odpowiedział jak w cytacie. Roman Dmowski widział w powstaniach bowiem element, który umacniał trójprzymierze pomiędzy zaborcami. W jego opinii należało natomiast dążyć do konfliktu niemiecko-rosyjskiego. Wracając jednak na grunt bydgoski, również nam przyda się refleksja, czy drogi naszej bieżącej polityki doprowadzą nas do celu, czy może prowadzą nas w ciemną uliczkę.

Łukasz Religa