Druga rocznica skierowania do zamrażarki 160 tys. podpisów bydgoszczan

Fot: CC BY-SA 4.0 by Darpaw

Fot: CC BY-SA 4.0 by Darpaw

Zebranie ponad 169 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy było wielkim wyczynem Obywatelskim przez duże ,,O”. Tym szczególniejszym, iż zdecydowana większość podpisujących się to bydgoszczanie, zaś liczba 160 tys. stanowi blisko połowę populacji tego miasta.

O ile do polityków budujących swój wizerunek wobec tej inicjatywy miałem zawsze duży dystans, to z dużym podziwem patrzyłem na zaangażowanie zwykłych bydgoszczan. Znalazło się kilka osób, wobec których można chylić czoła – angażowali swój czas, bo chcieli dołożyć swoją cegiełkę wobec ,,odzyskania” przez Bydgoszcz uczelni medycznej. Jeden z panów opowiadał jakie wyrzeczenia ponosiło społeczeństwo, aby powstała w ogóle Akademia Medyczna, gdy na potrzeby kadry naukowej oddano mieszkania komunalne. Dla ludzi z pasją tak opowiadających o powstaniu uczelni medycznej, rzeczą niepojętą stały się wydarzenia z początku XXI wieku, gdy Akademię Medyczną pozbawiono podmiotowości i włączono do Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Nikt nie zaprzeczy temu, że Akademia Medyczna została zbudowana przez bydgoszczan. Oddanie uczelni bydgoskiej podmiotowości byłoby zatem dochowaniem sprawiedliwości wobec bydgoskiego społeczeństwa. Dla wicepremiera Jarosława Gowina najbardziej istotna jest jednak pozycja UMK w Toruniu w rankingach, którą wyżej stawia od sprawiedliwości wobec społeczeństwa bydgoskiego.

Druga rocznica

1 kwietnia 2016 roku miało miejsce I czytanie obywatelskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Na debatę parlamentarną przybył prezydent Bydgoszczy, samorządowcy, działacze społeczni. Byliśmy wtedy dość dużą delegacją w Warszawie. Był to raczej czarny dzień dla bydgoskiej Platformy Obywatelskiej, bowiem przewodniczący Schetyna głos klubowy w tej sprawie powierzył toruńskiemu posłowi Tomaszowi Lenzowi, który wprost skrytykował bydgoskie dążenia. Pozostałe kluby podeszły do sprawy bardziej dyplomatycznie. Konkluzją tej debaty była potrzeba dalszych debat nad problemem już w komisjach merytorycznych Sejmu RP. Na posiedzeniu w dniu 13 kwietnia dokończono I czytanie, kierując projekt dodatkowo do sejmowej Komisji Zdrowia, czego z kolei oczekiwali bydgoscy parlamentarzyści.

Od tego czasu nad tym projektem już się nikt nie pochylił. Odnoszę wrażenie, że mamy wręcz do czynienia ze zmową parlamentarzystów PiS-u i PO, aby projektu nie dawać pod dalsze procedowanie, bowiem obie partie straciłyby w Bydgoszczy dużo po odrzuceniu go w II czytaniu. Poseł Tomasz Latos zresztą wprost stwierdza, że nie ma woli politycznej dla wyłączenia Collegium Medicum z UMK. Może jest to i postawa pragmatyczna, to nieuczciwa wobec tych wszystkich którzy zbierali i podpisywali się pod projektem.

Myśli polityczne

Nie można powiedzieć jednak, że cała klasa polityczna próżnowała, bowiem podejmowano, głównie na szczeblu lokalnym pewne działania na rzecz Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Na specjalnej sesji Rady Miasta Bydgoszczy poświęconej utworzeniu Uniwersytetu Medycznego politycy różnych opcji podnosili potrzebę konsolidacji UKW z UTP, przez co wraz z Collegium Medicum można by budować liczący się w Polsce Uniwersytet Bydgoski. Pewne kroki na rzecz bliższej współpracy bydgoskich uczelni są podejmowane, ale są one cały czas dość mało zdecydowane, co przeciąga sprawę w czasie na wiele przyszłych lat. Na dodatek pojawiają się w środowisku Collegium Medicum głosy niezadowolenia koncepcją współtworzenia Uniwersytetu Bydgoskiego. Środowisko zainteresowane jest bardziej uzyskaniem statusu niezależnej uczelni medycznej.

Działania na rzecz wypracowania kompromisu w funkcjonowaniu szkolnictwa medycznego w województwie kujawsko-pomorskim podejmował również prof. Maciej Świątkowski, radny wojewódzki. Sugerował on utworzenie przy UMK w Toruniu wydziału lekarskiego, w zamian za uniezależnienie od toruńskiej uczelni Collegium Medicum. Argumentował to faktem konieczności zwiększenia liczby kształconych lekarzy, a także w zawodzie pielęgniarstwa, co jest wyzwaniem dla całego polskiego systemu ochrony zdrowia. Jego głos jednak był przez środowiska UMK tłumiony.

Z kolei na łamach PopieramBydgoszcz.pl zaproponowałem kiedyś, aby debatę o Uniwersytecie Medycznym traktować łącznie, z oceną funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Bydgoszczy. Collegium Medicum to bowiem nie tylko kształcenie, ale również dwa szpitale uniwersyteckie, w których jak wynika z raportu NIK dochodzi do wielu nieprawidłowości. Pozostaje zatem pytanie czy decyzje dotyczące bydgoskich szpitali powinny zapadać na UMK w Toruniu? Argument bezpieczeństwa medycznego bydgoszczan, nie można byłoby tak łatwo zbyć odniesieniem do rankingów uczelni wyższych. Bydgoszczanie nie mogą być bowiem zakładnikami notować UMK w Toruniu.

Łukasz Religa