Gdy Bydgoszcz jest nieobecna, to nieobecny jest również jej interes

tent2Nieobecni głosu nie mają – to stare porzekadło, a jak istotne dla prowadzenia skutecznej polityki. Jeżeli chcesz, aby pewne polityki uwzględniały twoje interesy, to musisz do nich przekonywać innych. Inaczej pozostawisz ustalenia innym, ale musisz się wtedy liczyć z tym, że twojej racji nic nie uwzględni. Tyle teorii, a teraz przejdźmy do praktyki.

W poniedziałek 11 czerwca br. w Gdyni zostało zawarte porozumienie na rzecz wspólnych działań w kierunku rewizji sieci TEN-T, w celu wydłużenia korytarza Bałtyk-Adriatyk do Skandynawii, przy udziale autostrady wodnej Gdynia – Karlskrona. Szerzej o tym piszę – Gdynia z Karlskroną otworzyć może nam bramy do Skandynawii

Porozumienie zawarto pomiędzy szwedzkim Stowarzyszeniem Baltic Link, Stowarzyszeniem Polskich Miast Autostrady Bursztynowej oraz Stowarzyszeniem Polskich Regionów Korytarza Bałtyk-Adriatyk. Kto zatem reprezentuje w tym porozumieniu nasze województwo? Marszałek Piotr Całbecki z wicemarszałkami bowiem jesteśmy jako województwo członkiem tego ostatniego stowarzyszenia. Również reprezentuje nas prezydent Torunia, jako członek stowarzyszenia Miast Autostrady Bursztynowej.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady z 2013 roku ustaliło, że jedynym węzłem sieci kompleksowej TEN-T (o znaczeniu drugorzędnym) w województwie kujawsko-pomorskim jest Bydgoszcz. Jednak przy rozmowach o rewizji tego korytarza będziemy zdani na sugestie polityków z Torunia, bowiem sami póki co jesteśmy w tych gremiach nieobecni.

Przy okazji poniedziałkowej wizyty unijnych koordynatorów TEN-T w Gdyni, odbyła się kilkugodzinna konferencja, na której prezentowano koordynatorom TEN-T oraz polsko-szwedzkiemu gronu informacje o planowanych inwestycjach. Niestety nie wykorzystaliśmy tej szansy, aby zaprezentować w tym gremium naszych ambicji jako Bydgoszczy, do stania się kluczowym centrum logistycznym. Pokazania, że mamy ambicje być węzłem nie tylko sieci kompleksowej, ale dążymy do sieci bazowej jak chociażby Gdynia obecnie, do czego dąży po 2023 roku również 36 tys. szwedzka Karlskrona, której burmistrz Patrik Hansson, jest jednym z ojców zawartego porozumienia (prezesuje stowarzyszeniu Baltic Link).

Zdani na Urząd Marszałkowski

W naszym imieniu jako bydgoszczan i mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego w Gdyni wypowiadał się wicemarszałek Sławomir Kopyść wraz z pełnomocnikiem marszałka ds. dróg wodnych Stanisławem Wrońskim. Prezentowany przez nich już po raz kolejny film, z rejsu barki po Wiśle z pustymi kontenerami nie wzbudził jednak entuzjazmu zebranych. W dyskusji Stanisław Wroński zapytał, apelując jednocześnie – odniosłem wrażenie iż był pełen desperacji – do  unijnego koordynatora korytarza Bałtyk-Adriatyk prof. Kurta Bodewiga, o włączenie po 2023 roku do sieci TEN-T drogi wodnej E-40, przypominając się, że pytał już o to kiedyś w Berlinie. Profesor Bodewig przyznał, że o zdarzeniu berlińskim nie pamięta, zaś swoją wypowiedzią nie mógł usatysfakcjonować delegacji z kujawsko-pomorskiego. Od dawna bowiem wydaje się jasne, że nie przewiduje się włączenia drogi wodnej E-40 do sieci TEN-T.

Pokazuje to tylko, że władze kujawsko-pomorskiego postawili na dość utopijną koncepcję, którą przejąć musiała również Bydgoszcz, nie mając swojej wizji.  Utopijność koncepcji opartej o Wisłę polega jednak głównie na tym, że jeżeli dobrze pójdzie to rzeka ta zostanie dostosowana do ruchu towarowego za  ponad dwie dekady, a do tego czasu Polska i cały korytarz Bałtyk-Adriatyk mogą być nasycone drogowo-kolejową infrastrukturą intermodalną, którą w koncepcji wodnej traktuje się po macoszemu.

Wykorzystać kolej

Prezydent Bydgoszczy członkiem stowarzyszenia związanego z autostradą A1 raczej nie będzie, bowiem omija ona nasze miasto dość szerokim łukiem. Naszym atutem wydaje się położenie w ważnym miejscu magistrali węglowej oraz przebieg dwóch kluczowych dla Korytarza Bałtyk-Adriatyk linii kolejowych: 201 i 131.

Osobiście brakuje mi w zawartym w poniedziałek porozumieniu Konsorcjum dla Rewitalizacji Magistrali Węglowej, będącego forum współpracy pomiędzy samorządami zainteresowanymi rozwojem tej drogi kolejowej. Być może Konsorcjum pominięto z tego powodu, że nie działa zbyt prężnie, od dłuższego czasu można zauważyć, że brakuje jemu nowego impulsu. Taki impuls mogłaby dać Bydgoszcz, pod warunkiem gdybyśmy byli jego członkiem. Są głosy nawet, że prezydent Bydgoszczy mógłby być liderem tego konsorcjum.

Wiem, że propozycje wejścia dla Bydgoszczy do tego konsorcjum się już pojawiały. W Urzędzie Miasta Bydgoszczy uznano jednak, że przystąpienie do konsorcjum nie przyniesie korzyści.

Łukasz Religa