Żebyśmy nie byli poszkodowani z Kolejami Dużych Prędkości

O budowie Kolei Dużych Prędkości w Polsce dyskutuje się od 2011 roku. Do dzisiaj tak naprawdę nie zapadła jednak nawet decyzja, czy to przedsięwzięcie będzie w ogóle realizowane, nie mówiąc już o poszukiwaniu źródeł finansowania. Ministerstwo Infrastruktury poinformowało mnie ostatnio, że decyzja o ewentualnej budowie nie zapadnie w obecnej kadencji parlamentarnej.

Gdy kilka lat temu powstały pierwsze, luźne koncepcje przebiegu KDP, powstała pewna mapka, która do dzisiaj budzi duże emocje, bowiem według niej KDP mają przebiegać przez Toruń i Grudziądz. Trzeba jasno napisać, że nie jest to żadna koncepcja wiążąca i opiera się jedynie o analizę opracowaną przez Instytut Rozwoju Kolejnictwa w 2011 roku. Nie można tej koncepcji jednak też bagatelizować, bo nie jest powiedziane, iż nie będzie ona nigdy zrealizowana.

W ostatnich dniach Ministerstwo Infrastruktury poinformowało mnie:

zgodnie ze średniookresową Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, do 2020 r. ma zostać sporządzona analiza możliwości realizacji kolei dużych prędkości i podjęta decyzja o ewentualnej jej budowie w latach 2020-2030.

Budowa kolei dużych prędkości jest kosztowną inwestycją, dlatego zanim zostanie podjęta powinniśmy mieć pewność, że przyniesie optymalne efekty. Poza aspektem finansowym, uwzględniony musi być szereg innych czynników zapewniających rozwój spójnego, wydajnego i bezpiecznego systemu transportowego w całym kraju.

Wnioski z tej odpowiedzi są takie, iż na razie nie ostatecznej decyzji czy KDP będzie w ogóle realizowane. Jeżeli przyszły rząd, już po wyborach, zdecyduje się na realizację KDP, to zapewne w pierwszej kolejności będzie to słynny ,,Y”, czyli skomunikowanie Warszawy, z Łodzią, Wrocławiem i Poznaniem oraz być może włączenie Krakowa, a w nieco dalszej perspektywie mogą być realizowane wspólne przedsięwzięcia z sąsiadami: Czechami lub Niemcami (na Berlin). Zapewne dopiero później będzie wdrażany wariant z Gdańskiem i też nie wiadomo czy np. nie będzie to realizowane połączenie przez Poznań (dla Bydgoszczy bardzo korzystny wariant).

Niezależnie w jakim kierunku pójdą pracę, to już dzisiaj powinniśmy podjąć pracę, aby kierunek północny KDP nie ominął Bydgoszczy. Do 2020 roku możemy realizować przez kierowanie do planistów stanowisk i apeli (takie 28 listopada 2017 roku uchwaliła chociażby Rada Miasta Bydgoszczy), ale też próbując opracować społecznie własną koncepcję, która musiałaby być oczywiście w stosunku do tej autorstwa Instytutu Rozwoju Kolejnictwa bardziej atrakcyjna.

Przesłanką do stwierdzenia, iż na razie budowa KDP w kierunku Gdańska to sprawa dalszego rzędu, będą działania podejmowane przez PKP PLK, w celu zwiększenia przepustowości na linii kolejowej nr 131 na odcinku Inowrocław – Bydgoszcz – Tczew do 200 km/h. Zwiększy to w sposób odczuwalny komfort podróży, a co za tym idzie, raczej nikt o zdrowych zmysłach, w najbliższych latach nie zbuduje konkurencyjnej dla linii 131 linii KDP.

Łukasz Religa