Duchowieństwo odegrało szczególną rolę dla zachowania ducha polskiego

ks. Ryszard Markwart

ks. Ryszard Markwart

Polska po ponad wieku zaborów mogła się odrodzić tylko dlatego, że przetrwała wśród Polaków tożsamość narodowa. Niemcy poprzez agresywną politykę germanizacyjną chciano narzucić Polakom kulturę niemiecką. Ta polityka zakończyła się fiaskiem, bowiem polska mowa, tradycja i obyczaje przetrwały w polskich rodzinach, szczególną rolę odegrał w prowincji poznańskiej Kościół Katolicki, który stawiał germanizacji stanowczy opór.

Uznany bydgoski literat Adam Grzymała-Siedlecki qlue całego zagadnienia opisał kiedyś w kilku konkretnych zdaniach:

Słowo Boże, głoszone z ambony, pieśń nabożna, śpiewana w języku ojczystym, bractw, zrzeszenia parafialne. Te wszystkie czynniki i momenty organizacyjne, które w życiu wolnych społeczeństw reprezentują jedynie dodatek do samopoczucia narodowego – tu np. w Bydgoszczy dochodziły do znaczenia, które zrozumieć mogą li tylko ci, co niewolę polityczną przeżyli. Jeżeli germanizacja tych ziem przy takim nakładzie, dobrze przemyślanych ustaw, surowo wykonywanych przepisów i przy takim wysiłku polityki przeciwpolskiej nie osiągnęła swoich zamierzeń, to przede wszystkim przypisać to należy katolicyzmowi ludu i narodu, resztę polskości, zachowanej pacierzowi, ołtarzowi, kazalnicy i konfesjonałowi. To, że z mową polską łączy się najwyższe, bo religijne napięcia serc, to że z władzami ziemskimi trzeba było mówić po niemiecku, ale tylko polską mową rozmawiało się z Władzą nad władzami: z Bogiem – ta okoliczność sprawiała, że polskość była jednak czymś ważniejszym, bo czemuś świętszym od niemieckości.

W Bydgoszczy, gdzie Polacy znajdowali się w zdecydowanej mniejszości, to właśnie świątynie katolickie były tym miejscem, gdzie używana była polska mowa pomimo zakaz. Przy parafiach zaś tętniło życie patriotyczne. Polscy kapłani stanowili również warstwę inteligencji, angażując się bezpośrednio w tworzenie pracy organicznej. Patrząc z perspektywy 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, była to praca nie do przecenienia. Do podręczników trafił ks. Piotr Wawrzyniak z Wielkopolski, jako jeden z twórców polskiej spółdzielczości. Wielu znamienitych kapłanów mieliśmy również w Bydgoszczy i okolicach, niestety o ich zasługach świadomość jest dość słabo rozpropagowana. Naturalnie prowadziło to do konfliktów pomiędzy Kościołem katolickim a władzami państwa niemieckiego, w Bydgoszczy w praktyce doszło też do sporu na osi katolicko-protestanckiej, bowiem Niemcy byli głównie wyznawcami protestantyzmu. Dla ścisłości trzeba zrozumieć jednak całą istotnę Kulturkampfu – po utworzeniu Cesarstwa Niemieckiego w XVIII wieku, w którym prym wiodły Prusy będące państwem protestanckim, cesarz Otto von Bismarck zdając sobie sprawę, iż w południowych państwach niemieckich oraz Austrii dominuje katolicyzm, w tej religii widział potencjalne źródło destabilizacji w Cesarstwie, stąd też dążył do ograniczania roli Kościoła katolickiego. Na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej Kulturkampf opierał się o bardziej agresywną politykę germanizacyjną.

Chciałbym w dalszej części publikacji przybliżyć sylwetki trzech księży: Ryszarda Markwarta, Jana Filipiaka oraz Józefa Kurzawskiego.

Na przełomie XIX i XX wieku, dokładnie w roku 1899 ksiądz Markwart został proboszczem bydgoskiej fary. Wywodził się on z polsko-niemieckiej rodziny, z racji niemieckojęzycznego nazwiska nie budził początkowo oporów wśród Niemców. Okazał się on jednak polskim patriotą, z inicjatywy którego powstał ,,Dom Polski”, czyli miejsce gdzie mogła być krzewiona polska kultura, osobiście działał w organizacji przeciwdziałającej germanizacji ,,Straż”, czym naraził się Niemcom, którzy do władz regencyjnych (wojewódzkich) pisali na niego donosy.. Doprowadził do utworzenia dzisiejszego cmentarza Nowofarnego. Zabiegał również o budowę nowego kościoła (dzisiejszej św. Trójcy). Zmarł nagle w 1906 roku, podczas kąpieli w Bałtyku, w Świnoujściu. Batalia o budowę nowego kościoła skończyła się dopiero w 1909 roku, gdy niechętne władze niemieckie, do wydania zgody na budowę przekonała osobista darowizna na ten cel od papieża Piusa X.

W 1909 roku święcenia kapłańskie przyjął ks. Jan Filipiak, którego pierwszą parafią były Łopiennie pod Gnieznem. W 1913 roku został wikariuszem w bydgoskiej farze, natomiast od kwietnia 1914 roku jako prebendarz zarządzał kościołem św. Trójcy. Angażował się w działalność narodową, wokół zarządzanego przez niego kościoła zbierało się środowisko niepodległościowe z Bydgoszczy. W 1917 roku utworzona została 1. Drużyna Skautowa im. Stanisława Staszica, której celem było wychowanie patriotyczne. Kilku skautów z tej drużyny wzięło później udział w Postaniu Wielkopolskim. Ksiądz Filipiak był też cenionym przedstawicielem bydgoskich elit. Został wybrany pod koniec 1918 roku na delegata Polskiego Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu, które miało miejsce na początku grudnia, czyli niedługo przed wybuchem powstania. Po wybuchu Powstania Wielkopolskiego został w Bydgoszczy dotkliwie pobity przez Niemców.

W styczniu 1920 roku był jednym z delegatów witających wkraczające na Stary Rynek wojsko polskie, obok takiej postaci jak Jan Biziel. W odrodzonej Polsce, powierzono mu zadanie budowania szkolnictwa polskiego w Bydgoszczy. Jeszcze przed oficjalnym przyłączeniem miasta do Polski, objął zwierzchnictwo nad seminarium nauczycielskim. Bydgoska Rada Miejska później powierzyła mu kierowanie decernatem szkolnictwa.

Na koniec będzie o postaci związanej z Pakością, o księdzu parlamentarzyście Józefie Kurzajewskim. Parafię w Pakości objął w 1902 roku, jako przedstawiciel inteligencji, dla Polaków stał się naturalnym liderem. Na Kujawach tworzył tzw. polską elitę, aktywnie angażując się w działalność prawie wszystkich lokalnych, polskich, stowarzyszeń. Był prezesem dwóch spółek pożyczkowych oraz pracował w Banku Ludowym. Był również członkiem zarządu Towarzystwa Gospodarczego w Mogilnie (Pakość była wówczas w powiecie mogilnickiego).

K. był typem księdza-działacza, tak często spotykanym w zaborze pruskim. Zwłaszcza w czasie pobytu w Pakości działał w niemal wszystkich lokalnych stowarzyszeniach gospodarczych i społecznych – pisze o ks. Kurzawskim, Adam Galos w Internetowym Polskim Słowniku Bibliograficznym (portalu wspieranym przez m.in. Ministerstwo Kultury, Prezydenta RP i Polską Akademię Nauk).

Wniósł w duży wkład w prace renowacyjne przy Kalwarii Pakoskiej, której budowy nie udało się ukończyć z powodu polityki władz pruskich. Przez swoją działalność naturalnie stał się również kandydatem polskiej społeczności do Reichstagu, niemieckiego parlamentu. Polacy o możliwość zasiadania w parlamencie musieli toczyć boje z niemieckimi kandydatami. W 1911 roku po śmierci posła Jażdżewskiego objął na kilka miesięcy mandat z Reichstagu. Rok później stoczył w okręgu wyrzysko-szubińsko-żnińskim ciężki bój z niemieckim kandydatem i został posłem – mandat piastował do 1918 roku, do czasu gdy Polska ogłosiła niepodległość. Na mocy dekretu Józefa Piłsudskiego z 7 marca 1919 roku, polscy posłowie zasiadający w Reichstagu objęli mandaty do Sejmu Ustawodawczego 1919-1921 – było to rozwiązanie doraźne, bowiem z powodu trwających walk powstania niemożliwe było przeprowadzenie w Wielkopolsce wyborów. Mandat objął wówczas późniejszy marszałek Sejmu Wojciech Trąmpczyński oraz dwóch posłów z rejencji bydgoskiej – ks. Kurzawski oraz Leon Grabski.

Wybory przeprowadzone mogły być dopiero po rozejmie z Trewiru z 16 lutego 1919 roku. Na 1 czerwca 1919 roku zaplanowano wybory uzupełniające w Wielkopolsce – ks. Kurzawski związał się wówczas ze Zjednoczeniem Stronnictw Narodowych i był wystawiony jako kandydat z okręgu 1 (Bydgoszcz – Inowrocław – Strzelno – Witków – Żnin i Szubin). Wystawiono w nim tylko jedną listę, głosowało na nią 97% wyborców. Ksiądz Kurzawski pracował przede wszystkim w komisji rolnej i komisji likwidacyjnej. W tej pierwszej aktywnie udzielał się w temacie prac nad reformą rolną.

W działalność narodową angażowali się również inni kapłani – ks. Stanisław Sanfteben, ks. Jan Lizak założyciel ,,Towarzyszstwa Czeladzi Polsko-Katolickiej” wraz z biblioteką.

Łukasz Religa